Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Tak fałszowano wybory w Afganistanie

2009-10-05 | Ostatnia aktualizacja: 20:19 | Komentarze: 0 | skomentuj

Polscy żołnierze, którzy ochraniali sierpniową elekcję w Ghazni, ryzykowali dla wielkiej farsy. Tuż przed zaprzysiężeniem prezydenta Hamida Karzaja obserwatorzy wyborów ujawnili, że ta prowincja jest jedną z trzech, w których doszło do największych fałszerstw.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Relacje świadków, obserwatorów organizacji pozarządowych i wnioski afgańskiej komisji, która zbierała skargi na manipulacje i fałszerstwa, nie pozostawiają złudzeń: gubernator prowincji Usman Usmani konsekwentnie realizował zlecenie władz w Kabulu, które chciały, by zwycięzcą w Ghazni już w pierwszej turze został walczący o reelekcję Karzaj. Równie źle w skali całego Afganistanu wypadły tylko prowincje: Kandahar i Paktika. Ustaliliśmy, jak wyglądało fałszerstwo w Ghazni.

W Ghazni fałszowali wszyscy: Pasztuni i Hazarowie

"Ghazni to jedna z trzech prowincji Afganistanu, gdzie manipulowano wynikami wyborów na największą skalę. Szacujemy, że co trzeci z oddanych tam głosów jest fałszywy. Z doniesień naszych obserwatorów wynika, że w proceder zaangażowani byli zarówno lokalni oficjele, jak i sami kandydaci" – mówi nam David Avery, dyrektor afgańskiego biura Democracy International, niezależnej amerykańskiej organizacji monitorującej przebieg wyborów.

Przed sierpniowymi wyborami prezydenckimi i lokalnymi w Afganistanie w Ghazni zarejestrowano największą, po stołecznym Kabulu i położonym na zachodzie kraju Heracie, liczbę wyborców. Wydawało się, że jeśli tylko głosowanie przebiegnie spokojnie, będzie można mówić o prawdziwym zwycięstwie kruchej afgańskiej demokracji. Wybory pod względem liczby ataków rebeliantów były spokojne. Fałszerstwa natomiast przerosły nawet najgorsze obawy tych, którzy spodziewali się nadużyć.

Miejscowi Afgańczycy zagłosowali „jednomyślnie”. W co najmniej dwóch punktach wyborczych w Ghazni za reelekcją urzędującego prezydenta Afganistanu oficjalnie opowiedziało się 100 proc. wyborców. Tuż po wyborach w górskim dystrykcie Zana Chan niezależni obserwatorzy sprawdzili dziewięć losowo wybranych urn z głosami. W stosach kart wyborczych znaleziono tylko trzy głosy oddane na rywali Hamida Karzaja. Pełno było natomiast wielokrotnie pokreślonych blankietów przypisanych prezydentowi (skreślano kandydata, na którego w rzeczywistości oddano głos, i zaznaczano Karzaja).

czytaj dalej...

Zbigniew Parafianowicz, Jaromir Kamiński
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«