Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Awaria samolotu uziemiła premiera

2009-10-07 | Ostatnia aktualizacja: 20:20 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nawet technika sprzysięgła się przeciw traktatowi lizbońskiemu. Czeski premier Jan Fischer miał wczoraj polecieć do Brukseli, by z szefami: Komisji Europejskiej, szwedzkiej dyplomacji i Parlamentu Europejskiego rozmawiać o ratyfikacji dokumentu przez Pragę. Jednak z powodu awarii samolotu Fischera politycy musieli ograniczyć się do wideokonferencji.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Oficjalnie Bruksela zapewnia, że nie chce naciskać na Czechów, ale faktycznie robi wszystko, by zmusić Pragę do zakończenia ratyfikacji. Nie przypadkiem do Brukseli został zaproszony akurat Fischer, a nie Vaclav Klaus, choć to właśnie czeski prezydent, odmawiając podpisu, blokuje wejście w życie dokumentu.

Problemem jest jednak to, że ani prośby, ani groźby niewiele tu pomogą. Po pierwsze, Fischer jest premierem tymczasowym, a przy tym politykiem znacznie mniejszego formatu niż Klaus, więc jak sam przyznaje, jego możliwości wpływania na głowę państwa są znikome.

Po drugie, Klaus jest człowiekiem absolutnie przekonanym o słuszności wszystkiego, co robi, nie przejmującym się krytyką i odpornym na presję. Wreszcie, każda próba naciskania czy szantażowania Czech - a to robił np. francuski prezydent Nicolas Sarkozy - tylko będzie dowodziła, że czeski prezydent ma sporo racji.

Klaus sprzeciwia się traktatowi, gdyż twierdzi, że utrwala on dominację państw dużych, a w samej Unii jest coraz większy deficyt demokracji, bo każdy, kto myśli i mówi niezgodnie z obowiązującą politycznie poprawną linią, jest natychmiast piętnowany.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«