Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Gorbaczow: Komuniści bali się reform

2009-10-12 | Ostatnia aktualizacja: 20:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Przemiany demokratyczne w Polsce i innych krajach Europy Środkowej mogły rozpocząć się nie w 1989 roku, ale o cztery lata wcześniej. W wywiadzie dla "Le Figaro" Michaił Gorbaczow ujawnił, że już w marcu 1985, na zamkniętym spotkaniu w Moskwie, zapewnił przywódców państw bloku wschodniego, że ZSRR nie użyje siły, by powstrzymać proces reform. Komuniści z bloku wschodniego byli jednak zbyt twardogłowi, by sami z siebie zdecydować się na reformy.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Kiedy mój poprzednik Konstantin Czernienko zmarł - w 1985 roku - przywódcy krajów Układu Warszawskiego przyjechali na pogrzeb do Moskwy. Zebraliśmy się w moim biurze. Podziękowałem im i powiedziałem: nie zrobimy niczego, co mogłoby skomplikować nasze stosunki z wami. Dotrzymamy naszych zobowiązań, ale to wy jesteście odpowiedzialni za prowadzoną politykę, za wasze kraje, a my jesteśmy odpowiedzialni za prowadzoną przez nas politykę, za nasz kraj. W 1985 roku obiecałem im więc, że nie będziemy interweniować: i nie interweniowaliśmy" - powiedział.

Antoni Dudek, historyk Uniwersytetu Jagielońskiego, który zbadał rosyjskie i polskie archiwa - między innymi z lat, o których mówi w "Le Figaro" Gorbaczow - potwierdza: "Były pierwszy sekretarz KC KPZR nie mówił wprost, że nie będzie żadnej interwencji. Posługiwał się ezopowym językiem. Ale od pierwszego wystąpienia na forach partyjnych konsekwentnie powtarzał: Związek Radziecki wycofuje się z roli nadzorcy".

Jak Gorbaczow tłumaczy swoją niechęć do mieszania się w wewnętrzne sprawy bloku wschodniego w połowie lat 80. na łamach "Le Figaro"? "Gdybyśmy to zrobili (interweniowali w państwach bloku - red.), nie rozmawiałbym dziś z panem. Tego jestem pewien" - mówi Gorbaczow francuskiemu dziennikarzowi. "Mielibyśmy Trzecią Wojnę Światową. W tym czasie Europa była pełna bronią jądrowej, było około dwóch milionów żołnierzy po każdej stronie Żelaznej Kurtyny" - dodaje.

Motywy decyzji Gorbaczowa wyjaśniają również archiwa, które studiowali między innymi polscy historycy. Nie są one aż tak idealistyczne jak te zaprezentowane w wywiadzie dla francuskiego dziennika. "Nie możemy ich (państw satelickich - red.) dłużej brać na swój kark. Główny powód to gospodarka" - miał mówić na posiedzeniu biura politycznego KC KPZR w 1986 Gorbaczow. Chodziło głównie o dostawy po zaniżonych cenach gazu i ropy. Były też przyczyny polityczne: Gorbaczow liczył na porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi i radykalne ograniczenie wydatków. A interwencja wojskowa zniweczyłaby porozumienie - tłumaczy Dudek.

Mimo takiego stanowiska Moskwy przywódcy z Europy Środkowej nie decydowali się na reformy. "Reakcja przywódców komunistycznych na słowa Gorbaczowa była alergiczna, bo oni wszyscy byli wychowani w poprzedniej epoce i uważali je za herezję. Część, jak Honecker czy Żiwkow liczyła, że uda się <przeczekać> Gorbaczowa. Inni, jak Jaruzelski, czuli, że zmiany wywołają reakcję łańcuchową i doprowadzą do utraty władzy przez komunistów - uważa Dudek.

Ze stenogramów ze spotkania Jaruzleski-Gorbaczow w lipcu 1988 roku wynika, że polscy komuniści bez presji ze strony ZSRR, sami z siebie, po prostu bali się reform. "Mówią mi, że tak, jak wy, Michaile Sergiejewiczu, zadzwoniliście do Aleksandra Sacharowa tak i ja powiniem zadzownić do Lecha Wałęsy. Ale wiemy, kto stoi za Wałęsą" - zwierzał się Jaruzelski. Sekretarz generalny KPZR wyraźnie pchał go ku bardziej śmiałym krokom. "Nie chcę ingerować w wasze sprawy. Ale w przyszłym roku w ZSRR przeprowadzimy bardzo poważne reformy ustrojowe" - mówił w rozmowie z Jaruzelskim.

Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«