Kim jest katarski łącznik od stoczni?
- Rząd sprzedaje port w Szczecinie
- Gaz z Orlenu podbije Niemcy
- Polska najbardziej skorumpowana w Unii
- Mimo wszystko ktoś chce kupić stocznie?
- Zobacz, kogo pozywa "katarski łącznik"
- "Na Katarczyków chuchaliśmy i dmuchaliśmy"
- "Niech CBA płaci odszkodowanie za stocznie"
- Sprzedamy stocznię... za dwa okręty
- ARP: Zależało nam na inwestorze z Kataru
- Ze stoczni wyprowadzano pieniądze?
- Była Grupa Trzymająca Stocznie?
- Katarczycy od stoczni nie istnieli?
- Grad i urzędnicy działali na szkodę państwa?
- Grad: Przetarg nie był ustawiony
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy Assir mógł płacić prowizje na konta Zardariego? Abdul Rahman Al-Assir jest przyjacielem Zardariego. Wspomina o tym raport sporządzony przez byłego oficera DGSE (wywiadu francuskiego) w związku z transakcjami handlu bronią z lat 1993 - 1995. Mówi też relacja z procesu w Islamabadzie w 2001 r. Okazało się na nim, że kiedy przed finalizacją jednego z kontraktów Abdul Rahman Al-Assir odwiedził Islamabad, rachunek za jego pięciogwiazdkowy hotel płacił rząd. Assirowi towarzyszył Jens Schlegelmilch, adwokat ciemnych interesów Zardariego. Z depeszy pakistańskiej agencji prasowej: "Prokurator stwierdził, że obecność Jensa Schlegelmilcha i Abdura Rehmana Al-Assira w stolicy w czasie finalizowania kontraktu potwierdza bez cienia wątpliwości ich związek z oskarżonym".
Asif Ali Zardari po siedmiu latach wyszedł z więzienia. Za kaucją. Jego świat znów jest poukładany i prosty: od 2008 r. jest prezydentem Pakistanu. Nie wiadomo, czy ma jakieś konta za granicą. I czy wciąż utrzymuje kontakty z człowiekiem o nazwisku Al-Assir.
Polski Ursus i pakistańska łapówka
Korupcyjna afera z Pakistanu ma ciekawy polski wątek. W 1994 roku za kontrakt na sprzedaż traktorów Zakłady Mechaniczne Ursus zasiliły konto Zardariego pokaźną łapówką.
Skąd to wiadomo? Z oficjalnych dokumentów. Pod koniec lipca 1997 r. Szwajcaria przekazała Pakistanowi dowody na to, że w 1994 r. Ursus przelał 2,6 mln dol. na konto firmy z Wysp Dziewiczych, należącej do Zardariego. Była to prowizja za kontrakt na sprzedaż 8 tys. traktorów warty 83 mln dol. Podobno umowa była dla polskiej fabryki niekorzystna. Ursus sprzedawał Pakistańczykom traktory poniżej kosztów produkcji, znacznie taniej niż polskim rolnikom. Pojawiły się spekulacje - nigdy niepotwierdzone - że pod przykrywką traktorów sprzedawano czołgi.
Pakistan poprosił w tej sprawie Polskę o pomoc prawną. Na prośbę Islamabadu polskich świadków przesłuchiwała Prokuratura Wojewódzka w Warszawie. Rzecznik prokuratury nie wykluczał wtedy, że polski wymiar sprawiedliwości sam rozpocznie postępowanie karne, jeśli okaże się, że naruszono prawo. Janusz Ściskalski, który w 1994 był dyrektorem Ursusa, twierdził, że sprawa jest czysta. W opublikowanej w lipcu 1997 r. liście do Gazety Wyborczej Ściskalski napisał jednak, że jesienią ’94 urzędnicy państwowi najwyższego szczebla polecili Ursusowi podjęcie rozmów handlowych w sprawie sprzedaży kilkudziesięciu tysięcy traktorów do Pakistanu.
W 1999 r. ok. 500 stron dokumentów w sprawie pomocy prawnej zostało przekazane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ambasadorowi Pakistanu w Warszawie. Kto był pośrednikiem przy sprzedaży traktorów do Pakistanu? Monika Koniecko, rzecznik Bumaru (dziś Ursus jest częścią tej spółki zbrojeniowej), nie odpowiedziała nam na to pytanie. Polska prokuratura nigdy nie wszczęła śledztwa w sprawie łapówki z Ursusa. Ministerstwo Sprawiedliwości od kilku dni - na prośbę "Dziennika Gazety Prawnej" - szuka w archiwum dokumentów w tej sprawie. Jeszcze nie znalazło.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!