Dziennik.plŚwiat

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Milicjant napadł na sklep. Szokujące wideo

2009-10-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:27 | Komentarze: 0 | skomentuj
Zobacz wstrząsające wideo z napadu na sklep

Zobacz wstrząsające wideo z napadu na sklep / Inne

Pijany milicjant wchodzi do supermarketu w Moskwie. Idzie korytarzem, macha bronią. Podchodzi do dwójki ludzi i strzela. Ale to dopiero początek. Ta wędrówka po sklepie skończyła się śmiercią dwóch osób i ranieniem sześciu. Adwokat poszkodowanych ujawnił wstrząsające wideo z monitoringu.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Obrońca tłumaczy, że decyzja o pokazaniu nagrania, które jest przecież materiałem procesowym, nie była łatwa. Ale jego zdaniem, będzie to gwarancja, że Denis Jewsjukow nie uniknie kary. Prawnik boi się, że w innym wypadku sprawa zostałaby zamieciona pod dywan.

Milicjant broni się bowiem, że broń, z której strzelano, nie należała do niego, a do jego pierwszej ofiary, kierowcy. Twierdzi też, że tragedia była wynikiem kłótni, która wywiązała się między nim a mężczyzną. Oskarżony przekonuje, że "napastnik" groził mu bronią. Dlatego musiał mu ja odebrać i użyć w obronie własnej.

Zdaniem adwokata, w utrzymaniu tej wersji oskarżonemu mogli pomagać koledzy, którzy badali odciski palców. Okazało się bowiem, że na broni, z której strzelano w supermarkecie, nie ma żadnych śladów.

O tym, że było zupełnie inaczej, świadczy ujawnione wideo z kamer monitoringu w moskiewskim supermarkecie "Ostrow", w którym wydarzyła się tragedia. Widać na nim wyraźnie milicjanta, który m.in. wędruje po sklepie z zakładniczką, której przykłada lufę do głowy. Kobiecie udaje się jednak wyswobodzić i uciec. Ta wizyta milicjanta skończyła się jednak śmiercią dwóch osób.

p

Jak się okazuje, takich wizyt było więcej. Pracownicy sklepu relacjonują, że mundurowy często przychodził, pakował koszyk do pełna, po czym wychodził, nie płacąc. Gdy ktoś z personelu zaczepiał go i kazał płacić, milicjant zaczynał wymachiwać bronią.

Biegli psychiatrzy stwierdzili, że w chwili morderstwa milicjant był w pełni poczytalny. Był też kompletnie pijany. Za morderstwo grozi mu dożywocie.

Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«