Kryzys zaczął się 11.09
Przez dziesięć lat od ataku z 11 września Ameryka wydała na wojny 2 bln dol., dorobiła się 14 bln dol. długu i ma w kasie państwa 1,5 bln dol. deficytu. Warto było?
- Obama: USA zepchnęły Al-Kaidę na drogę do klęski
- 11 września 2001 - od zamachów do żałoby
- 11 września znów zginą ludzie? Znają cele Al-Kaidy
- Zamach na WTC nagrany amatorską kamerą
- Tak runęła pierwsza wieża World Trade Center
- Clinton: Nie możemy żyć w stałym lęku przed terroryzmem
- Zamachy 11 września widziane z kosmosu. Niesamowite zdjęcia NASA
- 10 lat od zamachów na WTC. Stracona dekada?
- Zaskakujący apel radykałów z Iraku. "Nie atakujcie!"
- Dzień, który zmienił świat. Ameryka oddaje hołd ofiarom
- Zamach w Afganistanie. Wysadzili auto pełne ładunków wybuchowych
- Ambasador USA o Polsce: Żaden inny kraj nie odpowiedział tak szybko
- Grecja ma sposób na załatanie dziury budżetowej. Nowy podatek
- Minister gospodarki nie wyklucza plajty Grecji
- Krwawe walki w Jemenie. Kilkudziesięciu zabitych
- Przeklęta lokalizacja? Co z nastęcą World Trade Center
-
Ameryka w ogniu - 11 września 2001
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Twierdzenie, że uderzenie Al-Kaidy na Nowy Jork i Waszyngton dziesięć lat temu stało się przyczyną obecnych tarapatów gospodarczych świata zachodniego byłoby przesadą, ale 11 września uruchomił mechanizm pozbawionego kontroli wydawania pieniędzy w imię bezpieczeństwa. A skoro poszło tak gładko, można było zadłużać się też bez umiaru na inne cele, choćby socjalne. Ameryka odpowiedziała na uderzenie z całą mocą. Pokazała potęgę, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że wytoczyła armaty na muchę i nie zawahała się strzelać po całej okolicy, by ją trafić. W efekcie wydatkowe tabu zostało złamane, a zadłużenie w minionej dekadzie przyrastało wręcz lawinowo.
Nieetyczne i niepatriotyczne - nie tylko w Ameryce, ale także w Polsce – było stawianie wówczas pytań nie tylko o moralną legitymizację takich zachowań, ale nawet o ich koszty. Minęła dekada, emocje opadły, a portal WikiLeaks i komisja budżetowa Kongresu rzucają na stół rachunki za te dziesięć lat. Pierwszy polityczne, druga - finansowe.
Konsekwencje polityczne są oczywiste – przedłużająca się okupacja Afganistanu, ugrzęźnięcie w Iraku po wojnie opartej na fałszywych danych CIA o posiadaniu przez Saddama Husajna broni masowego rażenia i jego współpracy z Al-Kaidą, osłabienie sojuszu z Niemcami i Francją, śmierć na obu wojnach kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy oraz co najmniej 100 tys. irackich i afgańskich cywili. 11 września zaowocował wręcz poważnymi pomyłkami strategicznymi, które kosztowały Stany Zjednoczone pomniejszenie ich wpływów w świecie. Dziś punktują je ośrodki analityczne i komentatorzy tak związani z Demokratami, jak i Republikanami, choćby Stratfor. Pierwsza z pomyłek to przyjęcie założenia, że bliskowschodnie reżimy są zasłoną przed terroryzmem i trzeba z nimi współpracować, wybaczając im gwałcenie praw człowieka. Tymczasem były one jego inkubatorem – terroryzm rodził się z niemocy obalenia satrapii pokojowymi metodami. Druga – zaatakowanie terytorium Pakistanu w tropieniu Al-Kaidy, co doprowadziło do niemal utraty tego państwa jako sojusznika USA. Trzecia – nadmierne skupienie się na Bliskim oraz Środkowym Wschodzie i zaniedbanie kontrowania Chin. Czwarta – osłabienie spójności NATO poprzez tworzenie „koalicji chętnych” zamiast użycia wypracowanych wspólnych mechanizmów obrony. We wrześniu 2011 roku Pakt zaproponował Amerykanom uznanie ataku Al-Kaidy za wypełniający definicję artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego (wspólna obrona w przypadku uderzenia na jednego z członków Sojuszu), ale Waszyngton odmówił.
Amerykanów kosztowało sporo wysiłku powstrzymanie skutków tych pomyłek. Aby ponownie zlepić NATO, musieli pokryć koszty operacyjne innych państw Paktu, by w ogóle przyłączyły się do wojny w Afganistanie. Dopiero jednoznaczne, twarde poparcie – także finansowe – rewolt w ramach arabskiej wiosny osłabiło negatywny wydźwięk wcześniejszego wspierania Mubaraka w Egipcie i Ben Alego w Tunezji. Ale nawet obecnie badania opinii publicznej pokazują, że od 70 do 90 proc. indagowanych w Egipcie, Turcji czy nawet Indonezji określa swoje uczucia wobec Ameryki jako negatywne. Z kolei Pakistan wydaje się trwale stracony, a Chiny wykorzystały wojny ze światem muzułmańskim, by umocnić zależność USA od swojego eksportu i skupywania amerykańskich obligacji oraz zbudowania strefy wpływów w Afryce i Ameryce Południowej i unowocześnienia sił zbrojnych. W tych przypadkach dekada po 11 września jest stracona.
Bezpośrednie i pośrednie skutki ekonomiczne ataku Al-Kaidy są równie bolesne. W 2001 roku budżet obronny USA wynosił 312 mld dol., w 2010 roku już 698 mld. W ubiegłym roku wydatki te sięgały 4,7 proc. amerykańskiego PKB, dokładnie tyle, ile na koniec zimnej wojny w 1991 roku. W minionej dekadzie nie było tymczasem konfliktu z udziałem Ameryki, który nie miałaby bezpośredniego lub pośredniego związku z atakiem 11 września. Na globie nie istniało żadne państwo, które mogłoby być dla USA zagrożeniem, niczym wcześniej ZSRR. Siły amerykańskie walczyły, nadal walczą lub tylko dokonywały ataków w Afganistanie, Iraku, Pakistanie, Jemenie, Somalii, Filipinach. Zaangażowały się militarnie, choć bez prowadzenia walk, we wschodniej i zachodniej Afryce. Wszystko to w ramach tzw. wojny z terrorem.




























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!