• ~Mediolan
    2015-08-25 07:46
    Bohaterowie infoafery, z prokuratorskimi zarzutami i zakazem opuszczania kraju, organizują polską ekspozycję na Expo w Mediolanie. Za dziesiątki milionów złotych z publicznej kasy.


    Janusz J. jest aktywny na Facebooku. Publikuje tam swoje zdjęcia z Expo i chwali się, jak w imieniu państwa organizuje polską część imprezy w Mediolanie. Fotografuje się z gośćmi, VIP-ami.


    Uczestnictwo w Expo to wizytówka kraju. Zdjęcia są ciekawostką, bo Janusz J., związany z firmami Netline i EasyLog, jest jednym z głównych bohaterów infoafery i ma prokuratorski zakaz wyjazdów z zagranicę. – Kilka razy wydałem mu już zgodę na jednorazowe opuszczenie Polski celem obsługi kontraktu – mówi Andrzej Michalski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Michalski jest głównym referentem śledztwa w tej sprawie.
    Z aresztu na EXPO
    Działająca wraz z dwiema innymi spółkami EasyLog, w ramach której funkcjonuje Janusz J., dostała państwowy kontrakt na organizację polskiej wystawy na Expo. Wartość? 24 miliony złotych. Taką decyzję podjęła rządowa Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. To nie koniec. Blisko 2,6 mln złotych na organizację imprez w trakcie Expo, od rządowej Polskiej Organizacji Turystycznej, otrzymało konsorcjum, w którym jest spółka Berm. Firma wygrała konkurs w POT.

    Berm należy do Janusza J. i jego partnerki Moniką F. O tej parze było głośno niespełna dwa lata temu.

    Monika F. to była urzędniczka MSZ, która również ma postawione zarzuty za ustawianie przetargów i, podobnie jak J., siedziała w areszcie. Monika F. w resorcie dyplomacji kierowała komisją przetargową, która rozstrzygała konkurs na organizację polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Przetarg, w którym szło o 34 miliony złotych, był według śledczych ustawiony i wygrało go… EasyLog, w którym działał wspominany Janusz J., czyli życiowy partner Moniki F. Oboje zostali zatrzymani przez CBA w 2013 roku. Teraz za wielkie publiczne pieniądze organizują polską część Expo.

    Łapówki, czyli kasa, meble i wycieczka

    Janusz J., z tego co przekazuje prokurator Michalski, ma siedem zarzutów w tzw. infoaferze. Po pierwsze wręczał liczne korzyści majątkowe Andrzejowi M., dyrektorowi Centrum Projektów Informatycznych w MSWiA. W sumie chodzi o 1,1 mln złotych. Obecny organizator Expo przekazał dyrektorowi z ministerstwa 388 tysięcy złotych, sprzęt telewizyjny, komputery, notebooki, tablety, drukarki, aparaty fotograficzne. Urządzał jego mieszkanie, kupując skórzane meble, zapłacił mu za nissana qashqaia, sponsorował wycieczkę na Sri Lankę i Malediwy, gdzie urzędnik zorganizował sobie ślub.
    Mechanizm ustawiania przetargu

    To nie wszystko. Janusz J., który przesiedział rok w areszcie, ma inne zarzuty, związane z ustawianiem przetargów np. w Głównym Urzędzie Statystycznym, MSWiA, Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Ten ostatni przetarg jest ciekawy, bo wiąże się z firmą EasyLog, która za publiczne pieniądze organizuje teraz polską cześć Expo. Kulisy MSZ-owskiego konkursu ujawnialiśmy jeszcze na łamach tygodnika „Wprost”. – Firmy z tej samej grupy były umówione, by fingować konkurencję. Miały te same referencje, dostały w konkursie tę samą liczbę punktów. W ten sposób wyeliminowały konkurencję i wyłącznie one przeszły do drugiego etapu. Po czym ofertę złożyło jedynie konsorcjum, w którym było EasyLog, zaś niektórzy rezygnujący zostali podwykonawcami przy tym kontrakcie – opisuje mechanizm prokurator Andrzej Michalski.

    W śledztwie okazało się, że część referencji była sfałszowana. I jest jeszcze jeden ciekawy wątek. MSZ miało na ten projekt do wydania dokładnie 34 mln i 7 tysięcy złotych. Kwota dla oferentów była tajna, ale najwyraźniej teoretycznie. Końcowa oferta EasyLog była w 99,98 procentach zgodna z oczekiwaniami ministerstwa i wynosiła 34 miliony. Tu warto przypomnieć, że szefową komisji była Monika F., czyli życiowa partnerka Janusza J. z EasyLog. W tym wątku infoafery zarzuty usłyszało 11 osób, w tym trzy pracujące dla EasyLog organizującego teraz polską część Expo.
  • ~Burzynek
    2015-08-25 07:59
    Byłem na expo w Mediolanie, miało być poświęcone żywności jej promocji i zamiast pokazywać jakie mamy fantastyczne produkty żywnościowe, jakie wędliny, kapusty i ogórki kiszone wspanie chleby czy nawe schabowe i żurek...to w jednej z sal jest puszczany na okrągło film o tym jak od zarania Polski ciągle nas najeżdżali ze wszystkich stron i jak mężnie stawialiśmy opór...jakaś pomyłka kogo to na świecie obchodzi, sam uwielbiam historię ale nie w takim miejscu. kto powinien wylecieć za beznadziejny marketing. ja jestem mocno zdegustowany naszą wystawą ale polecam wystawę Korei (południowej oczywiście) niesamowite połączenie tradycji z ultra nowoczasnością.
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.