Kazimierz Kutz w nocy opublikował na Facebooku wpis, w którym bezlitośnie podsumowuje ostatnie polityczne tygodnie. Kampanię wyborczą przed wyborami do Parlamentu Europejskiego określa jako najgorszą. - Żałuję, że zdecydowałem się na kandydowanie - napisał.

Gdy rano jego słowa zacytowały media, senator zreflektował się i wpis zmienił. Zostało jedynie stwierdzenie: Najgorsza kampania wyborcza dobiega końca. Dobrze, że się kończy.

W kolejnym wpisie senator odniósł się do zamieszania, jakie wywołały jego słowa. Kutz wydaje się zdziwiony szumem, jaki wywołał. - Kandydat bezpartyjny ma prawo do w miarę obiektywnego samokrytycyzmu - napisał. Wyjaśniał, że jego zarzuty dotyczący jakości kampanii wyborczej wynika z oderwania polityków od wyborców. -
Ta pusta przestrzeń między partiami, a obywatelami, w dobie wyborczej była dla mnie szokująca. Stąd moja frustracja - stwierdził.

Ale zaraz potem dodał, że mimo wszystko trzeba [walczyć] do końca. - Choćby po to, żeby zablokować drogę jakiemuś dupkowi ze skrajnej prawicy. Bądźcie dzielni i wybierajcie zgodnie ze swoimi sumieniami - zaapelował Kutz, mając zapewne na myśli Janusza Korwin-Mikkego, ostatnio bardzo obecnego w mediach i premiowanego w sondażach. 

Kazimierz Kutz zmierzy się na Śląsku m.in. z Jerzym Buzkiem z PO, Markiem Migalskim z Polski Razem Jarosława Gowina, Bolesławem Piechą z PiS oraz Adamem Gierkiem z SLD.