Szef Sojuszu powiedział, że nie zamierza ani nikogo zapraszać, ani przyjmować do SLD, bo wyniki do Parlamentu Europejskiego rozstrzygnęły spór.

Zaznaczył, że wszyscy, którzy bez żadnych powodów opuścili SLD i związali się z innym ugrupowaniem, muszą być gotowi na poniesienie konsekwencji.

Miller podkreślił, że dziś rozstajemy się ze wszystkimi złudzeniami, marzeniami i fikcjami, bo realia są takie, że kolejne projekty, które w ciągu kilku ostatnich lat były podejmowane i wymierzone w Sojusz, rozsypały się w proch. - Autorzy tych projektów są dobrze znani, nie chcemy mieć z nimi nic do czynienia - skwitował Miller. 

Były premier nie ma wątpliwości, że największym wygranym wyborów jest Janusz Korwin-Mikke, który potrafił w zaskakujący sposób wprowadzić kilka osób do Parlamentu Europejskiego. Dodał, że najwięksi przegrani to Aleksander Kwaśniewski i Janusz Palikot, którzy nie potrafili wprowadzić nikogo.

Szef SLD przyznał, że jest rozgoryczony wynikiem europejskiej lewicy. Zaznaczył, że europejska prawica stanie w Parlamencie Europejskim oko w oko z ruchami politycznymi, które sobie wyhodowała. Ocenił, że sukces, jaki w wielu krajach odniosły ugrupowania antyeuropejskie, jest wynikiem kryzysu finansowego i gospodarczego. 

Dotychczasowe wyniki wskazują na to, że SLD wprowadzi do Brukseli 5 posłów.

Z danych szacunkowych podanych w Brukseli wynika, że wygrała Europejska Partia Ludowa, która zdobyła 28,10 procent głosów. Daje to tej partii 211 miejsc w Parlamencie. Socjaliści są na drugim miejscu. Zdobyli 25,7 procent głosów, czyli 193 miejsca. Na trzecim miejscu są liberałowie z wynikiem 9,85 procent. Będą mieli 74 eurodeputowanych w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego.