Jednym z motywów najnowszego spotu Prawa i Sprawiedliwości są niedożywione dzieci. Potem Beata Szydło zapowiada projekt ustawy o 500-złotowym dodatku na dziecko.

PO: Szkodliwa manipulacja

Komentując ten spot, PO zarzuciła dziś PiS działania podprogowe i manipulację. Politycy Platformy podkreślali, że w spocie użyto zdjęć smutnych i głodnych dzieci, tyle że wykonanych w innych krajach niż Polska. Zadeklarowali, że zainteresują spotem Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

- Aby zyskać władzę, PiS stosuje klasyczne metody prania mózgu - powiedziała na konferencji prasowej rzeczniczka sztabu wyborczego PO Joanna Mucha. Dodała, że te metody są nieetyczne i szkodliwe. Posłanka powołała się na wypowiedź kierowniczki Katedry Prawa Mediów i Reklamy na UJ profesor Ewy Nowińskiej. Uważa ona, że tego typu reklama jest zabroniona i nie powinna pojawić się ani w przestrzeni publicznej, ani tym bardziej w reklamie politycznej. - W reklamie politycznej nie decydujemy o tym, jaki kupić szampon. Decydujemy o tym, jaką wybrać partię i jaka partia ma nami rządzić - przytoczyła wypowiedź ekspertki Joanna Mucha. Towarzyszący jej europoseł Tadeusz Zwiefka dodał, że znajdujące się w spocie fotografie biednych dzieci nie są polskimi zdjęciami. Można je kupić w internecie za kilka dolarów. Autorką jednego z nich jest Rosjanka, a drugiego - Amerykanin.

PiS: Platforma zobaczyła swoją butę i arogancję

Marcin Mastalerek komentując te zarzuty, stwierdził, że w spocie PiS-u PO zobaczyła, jak kpiła z Polaków, zobaczyła swoje wypowiedzi, butę i arogancję. Jego zdaniem, zamiast zwracać się do KRRiT, gdzie zasiadają nominaci PO i prezydenta Bronisława Komorowskiego, o zablokowanie spotu mówiącego prawdę, politycy Platformy powinni zająć się rozwiązywaniem problemów Polaków.

Rzecznik sztabu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości dodał, że PO jest ostatnio zapatrzona w stronę Białorusi i Ukrainy. - Mnie natomiast podobają się kampanie i standardy amerykańskie. Tam kampania wyborcza tak wygląda - wyjaśniał Marcin Mastalerek. Rzecznik PiS-u zapewnił, że jego partia nie da się zastraszyć Platformie Obywatelskiej i nadal będzie tworzyć spoty wyborcze pokazujące jej sposób sprawowania władzy. Rzecznik sztabu wyborczego PiS zauważył, że czasami wykorzystuje się w spotach gotowe zdjęcia z internetu. Przypomniał, że kiedyś podobnie zrobił Donald Tusk, używając zdjęć z wizerunkiem irlandzkiej rodziny.

Nowy spot pomoże PiS?

- Nowy spot PiS wpisuje się w strategię Prawa i Sprawiedliwości - uważa socjolog, profesor Andrzej Rychard. Jego zdaniem, ten spot ani nie przysporzy, ani nie zmniejszy grupy wyborców PiS i nikt ze zwolenników tej partii nie poczuje się poruszony jego treścią. Według socjologa ugrupowaniu raczej też nie uda się poszerzyć elektoratu.

Spot PiS, zdaniem Rycharda, wpisuje się w estetykę walki politycznej i nie ma na celu odzwierciedlanie rzeczywistości. Spoty mają pobudzać emocje, a nie opisywać rzeczywistość. Profesor zwraca uwagę, że nie jest to pierwszy spot PiS-u, który wyolbrzymia lub nagina pewne fakty do celów walki wyborczej. PiS, dodaje naukowiec, nie jest też jedyną partią, która stosuje taki zabieg, choć robi to szczególnie ostro.

- Oszustwo w najczystszej postaci - tak o spocie PiS mówi profesor Maciej Mrozowski z Uniwersytetu Warszawskiego. Medioznawca podkreśla jednak, że należy szczegółowo udowodnić nieprawdziwość materiałów użytych w politycznej reklamie. Zdaniem profesora Macieja Mrozowskiego, partie mogą narzucać swoją ocenę sytuacji, ale muszą opierać się na danych i zdjęciach z Polski.