Minister w kancelarii premier Ewy Kopacz, a w przeszłości spin doktor Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z serwisem wPolityce.pl zapewniał, że nie brał udziału w kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej.

Nie, nie byłem mózgiem tej kampanii, nie brałem udziału w kampanii wyborczej. Brałem udział w tym, co odpowiadałem. Kierowałem polityką informacyjną rządu. Nie brałem udziału, i nikt tak nie powie, w kampanii, nie byłem na sztabie PO. Odpowiadałem za wizerunek pani premier, za to, co robi rząd. Tego nie mogłem mieszać z organizacją kampanii wyborczej Platformy - mówił Michał Kamiński.

Podkreślał jednocześnie, że Ewa Kopacz uratowała PO przed śmiercią. Przypomniał przegrane wybory prezydenckie, w których reelekcji nie wywalczył Bronisław Komorowski, wskazywał również na sondaże, które dawały rządzącej partii mniej niż 20 proc. poparcia. - Pani premier wzięła się do roboty. To nie moja zasługa, to zasługa pani premier, bo to ona rządzi - podkreślał Kamiński.

Stwierdził również, że nazywanie wyniku wyborczego Platformy klęską jest przesadą i nieuczciwością intelektualną.

Prawo i Sprawiedliwość - jak wynika z badań late poll przeprowadzonych przez Ipsos dla Telewizji Polskiej - zdobyło 38 procent poparcia. Platforma Obywatelska otrzymała 23,4 %, Komitet Wyborczy Wyborców Kukiz'15 - 9,1 %, Nowoczesna Ryszarda Petru - 7,2%, KORWIN - 4,9 %, Zjednoczona Lewica - 7 %, Polskie Stronnictwo Ludowe - 5,7%, Partia Razem - 3,9%.
Wynik sondażowy oznacza to, że do Sejmu wejdzie pięć partii: PiS uzyska 238 mandaty, PO - 135, Kukiz'15 - 44, .Nowoczesna - 24, PSL - 18. To prognozowany podział mandatów. Według Ipsos, frekwencja wyborcza wyniosła 51,6 procent.