Kandydat na prezydenta postuluje między innymi likwidację izby wyższej parlamentu. Janusz Palikot przyznaje, że to stary pomysł proponowany wcześniej przez różne środowiska polityczne, które nie zdecydowały się jednak na jego wprowadzenie. Zdaniem polityka jest to okazja, żeby na przykład PO czy PiS opowiedziały się za taką zmianą.

Janusz Palikot chce także ograniczenia liczby posłów i powiązania jej z frekwencją wyborczą. Stuprocentowa frekwencja oznaczałaby, że w sejmowych ławach zasiadłoby 460 posłów. Frekwencja na poziomie 50 procent oznaczałaby wprowadzenie do sejmu tylko 230 posłów. Zdaniem Janusza Palikota, takie rozwiązania zmotywowałoby polityków do działań na rzecz zwiększenia frekwencji. Wyborcy otrzymaliby jednocześnie narzędzie, dzięki któremu mogliby zamanifestować swoją nieufność do parlamentarzystów.

Polityk chce także wypowiedzenia konkordatu, który w jego opinii daje Kościołowi Katolickiemu uprzywilejowaną pozycję.

Janusz Palikot zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie postulaty znajdą akceptację wśród partii politycznych. Kandydat na urząd prezydenta chce jednak rozpocząć publiczną debatę na temat tych propozycji.

Janusz Palikot zaprezentował zmiany w ustawie zasadniczej w 224. rocznicę uchwalenia konstytucji 3 maja.

CZYTAJ TEŻ: "Zrobię z nimi porządek". Palikot poszedł do PiS ze swoim nowym hasłem >>>