Sztabowcy ubiegającego się reelekcje prezydenta twierdzą, że młody mężczyzna był podstawiony, ponieważ jest działaczem PiS.

Według posła Jakuba Rutnickiego z PO, młody mężczyzna to Ziemowit Kossakowski, który kandydował w ostatnich wyborach samorządowych na warszawskim Ursynowie.

- Zadajemy pytanie wprost: czy warto wysyłać swoich aparatczyków, po to aby próbowali zadawać pytania jako zwykli Polacy? (...) To jest sztuczne działanie sztabu PiS-u. Trzeba o tym pamiętać - mówi poseł Jakub Rutnicki.

Podobna sytuacja - według Platformy - dotyczyła niepełnosprawnej pani Bogusi, która wczoraj rozmawiała z prezydentem. Zdaniem sztabowców Komorowskiego, pani Bogusia jest ze Szczecina. Spotykała się z działaczami PiS od 2007 roku, m.in. z Jarosławem Kaczyńskim. Posłowie PO zwracają uwagę, że wczoraj znalazła się na trasie prezydenckiego marszu. Bronisław Komorowski zaoferował jej pomoc.

- Pan prezydent próbował jej pomóc od ręki, PiS nie zrobił tego od 2007 roku - mówi Jakub Rutnicki.

- Pytanie prezydentowi ma prawo zadać każdy - komentuje z szefowa sztabu wyborczego PiS, Beata Szydło. Jak tłumaczy, "bez względu na to, czy ktoś jest członkiem jakiejś partii czy nie, ma takie same prawa obywatelskie i prawa wyborcze".

- Jeżeli jest kampania i kandydat wychodzi na ulice, to nie po to, żeby przejść się lekkim krokiem i spacerkiem -  dodaje szefowa sztabu PiS.

Beata Szydło przypomina, że młody człowiek zadał prezydentowi pytanie, na które Bronisław Komorowski nie potrafił odpowiedzieć, a dziś jego sztabowcy próbują znaleźć z tej sytuacji wyjście.

Prezydent od poniedziałku spotyka się z wyborcami na ulicach Warszawy.

CZYTAJ TEŻ: Szydło kpi z Komorowskiego: Musi mieć suflera, żeby rozmawiać z Polakami >>>