On się ze wszystkiego wycofa rakiem, ale głównie po wyborach - powiedział Bronisław Komorowski.

Prezydent uważa, że spełnienie obietnic Andrzeja Dudy dotyczących obniżenia wieku było ogromnym obciążeniem budżetu państwa i podatników.

Gdyby zrealizować ten pomysł, to wszyscy młodzi ludzie musieliby od 2016 roku płacić stawkę emerytalną wyższą o 500 złotych - mówił prezydent.

Przypomniał też, że jest już projekt ustawy wprowadzający, obok wieku emerytalnego, drugie równoległe kryterium przechodzenia na emeryturę, uzależnione od stażu pracy.

Zdaniem Komorowskiego, takie rozwiązania to koszt 2 procent tego, co byłoby skutkiem zrealizowania pomysłu Andrzeja Dudy. Komorowski wspomniał, że w jego  kancelarii pracuje szereg osób związanych z PiS. - Trzeba starać się przełamywać podziały - powiedział.

Prezydent mówił też o walce z bezrobociem wśród młodych:

Prezydent bronił się też w wywiadzie przed zarzutami, że jest myśliwym i zabija zwierzęta. Podkreślił, że "nie widzi powodu, by składał jeszcze 25 razy" tę samą deklarację, a pytania o to uznał za motywowane politycznie. Jednocześnie zwrócił uwagę, że także jego konkurenci polityczni są myśliwymi. 

Wytknął Beacie Szydło, szefowej sztabu wyborczego Dudy, że jej mąż i syn też polują. Mąż pani szefowej sztabu wyborczego pana Andrzeja Dudy, pani Szydło, też jest myśliwym od 20 lat i syn także został myśliwym - mówił prezydent.

O tym, że kończy z aktywnym udziałem w polowaniach Bronisław Komorowski mówił już 5 lat temu, gdy o prezydenturę walczył z Jarosławem Kaczyńskim.

Dziś ostatni dzień kampanii prezydenckiej. O północy rozpocznie się cisza wyborcza przed niedzielnym głosowaniem.