Po raz pierwszy problem ten był obecny na masową skalę - twierdzi Andrzej Olszewski. Z drugiej strony, członkowie lokalnych komisji, mimo instrukcji, często pozwalali ankieterom wejść do środka, choćby po to, by mogli skorzystać z toalety.

Olszewski uważa, że wyborców mogli zniechęcić przemoknięci i zmarznięci ankieterzy, którzy chcieli zrobić badanie na dworze. W jego opinii, gdyby można było przeprowadzić badanie w lokalu wyborczym, więcej osób wzięłoby w nim udział.

Ekspert IPSOS uważa, że duża liczba nieważnych głosów w tych wyborach znacząco wpłynęła na różnice między sondażem exit poll a właściwym wynikiem. Ankieterzy mówili na kogo głosowali, a potem mogło się okazać, że oddany przez nich głos jest nieważny.

Powyborcze badanie IPSOS pokazywało, że wybory do sejmików z czteropunktową przewagą nad PO wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Nie ma jeszcze oficjalnych rezultatów, ale na razie wygląda na to, że sondaże nie doszacowały też PSL, które prawdopodobnie będzie miało dużo lepszy wynik niż w badaniach.