W opublikowanym w piątek protokole podsumowującym wybory do sejmiku województwa śląskiego znalazła się informacja o 1 481 479 oddanych głosach ważnych. W protokole, który na stronie internetowej województwa śląskiego pojawił się w sobotę, głosów tych było już tylko 1 348 961. Skąd taka różnica i dlaczego w ogóle protokoły zostały podmienione?

- Okazało się, że ze zmęczenia dwa razy zostały policzone głosy z powiatu pszczyńskiego. Wojewódzki komisarz wyborczy wezwał nas do wyjaśnień, gdy zdaliśmy protokół. Nakazano ponowne przeliczenie głosów i komisja to zrobiła. Wydano następnie uchwałę o zmianie protokołu z głosowania i właściwy protokół został przekazany do pani komisarz - cytuje wyjaśnienia sędziego Andrzeja Czaputy, przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji Wyborczej, "Gazeta Wyborcza Katowice"

Choć pomyłka nie wpłynęła na ogólny podział głosów, niektórzy politycy ze Śląska grzmią o możliwych manipulacjach. Kandydująca ze śląskiej listy PiS Bożena Borys-Szopa zamieściła na Facebooku zdjęcia obu protokołów. - Co ciekawe, protokół z wczoraj (z piątku - przyp. red.) był podpisany przez tyle samo (i tych samych) członków komisji, co te z pozostałych okręgów. Na protokole z Okr. 2, który dziś (w sobotę - przyp. red.) zastąpił wczorajszy brakuje podpisu. Z jakiegoś powodu członek komisji D. Stańczyk nie mogła złożyć podpisu tylko na tym jednym protokole. Dziwne, bo na wszystkich widnieje ta sama data - skomentowała.

Co ciekawe także Śląska dotyczył błąd popełniony przez przewodniczącego PKW, który w sobotę późnym wieczorem prezentował oficjalne pełne wyniki wyborów. Wedle podziału mandatów przedstawionego prze Stefana Jaworskiego, PiS zdobył w tym regionie o dwa mandaty mniej niż faktycznie miało to miejsce. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>