PiS nie przeznaczył odpowiednich funduszy na kampanię wyborczą Jacka Sasina - pisze "Rzeczpospolita". Pomogli kandydaci na radnych, którzy współfinansowali billboardy - tłumaczy sztab kandydata opozycji na prezydenta Warszawy. Ludzie Sasina liczyli, że po wejściu do drugiej tury dostaną dodatkowe środki. PiS miał dać nie wiadomo ile pieniędzy, a skończyło się na jakiś groszach - mówi informator gazety Te pieniądze już wydaliśmy. To jest albo idiotyzm, albo dywersja - dodaje.

Dysproporcje finansowe widać na ulicach. Urzędująca prezydent ma setki plakatów i banerów, tymczasem trudno znaleźć materiały wyborcze kandydata PiS. Gronkiewicz-Waltz przedłużyła wynajem wszystkich billboardów, a nas ledwo było stać na mniejsze, tańsze słupy - mówią sztabowcy Sasina. Jednak szef sztabu uspokaja - nie tylko billboardami wygrywa się wybory.

Dlatego też szukają innych sposobów - chcą choćby podczepić się pod demonstracje przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz. Szykują też takie akcje, jak zdjęcia fuszerek w najważniejszych warszawskich inwestycji. 

ZOBACZ TAKŻE: Sasin kontra Gronkiewicz-Waltz. Przedwyborcza debata w Warszawie>>>