Wbrew pozorom większość pism nie dotyczy wzbudzającego największe kontrowersje głosowania do sejmików wojewódzkich. Ale statystyki mogą się jeszcze zmienić; dzisiaj około 200 protestów w tej sprawie ma złożyć SLD. – Każdy przypadek omawiamy indywidualnie – mówi sekretarz generalny Sojuszu Krzysztof Gawkowski. Inną strategię przyjął PiS, który również kwestionuje wybory do tego szczebla samorządu, lecz składa po jednym proteście na każde województwo. Partia złożyła już wnioski dotyczące wyborów do 11 sejmików, a dziś do Sądu Okręgowego w Warszawie trafią kolejne.

Do tej pory jednak w większości sądów wyborcy skarżyli się na przebieg elekcji do niższych szczebli samorządu. W Gdańsku na 20 złożonych wniosków tylko w sześciu żądano powtórzenia lub unieważnienia wyboru radnych sejmików. W Olsztynie były 22 wnioski, z czego 8 dotyczyło sejmików. Nie brakuje sądów, w których nie było ani jednego protestu w sprawie szczebla wojewódzkiego.

Skarżący najczęściej kwestionują dużą liczbę głosów nieważnych oraz zarzucają błędy w liczeniu.

– Może się zdarzyć, że jeden dobrze udokumentowany protest doprowadzi do unieważnienia wyborów w okręgu lub danej jednostce terytorialnej. Ale nie każde udowodnienie nieprawidłowości musi prowadzić do unieważnienia głosowania, zwłaszcza gdyby nie miało ono wpływu na ostateczny wynik – uważa prof. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i współtwórca reformy samorządowej z 1999 r.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Na co skarżą się Polacy? "DGP" analizuje protesty wyborcze spływające do sądów >>>