Pięciu sędziów potrzeba, żeby Państwowa Komisja Wyborcza mogła podejmować decyzję. Od wczoraj w składzie PKW zasiada tylko jeden sędzia, minowany kilka dni temu Wiesław Kozielewicz, sędzia Sądu Najwyższego. To prezydent powołuje nowych członków, ale wskazać ich muszą prezesi Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. PKW musi przygotować wybory uzupełniające do Senatu, a także przyszłoroczne wybory prezydenckie i parlamentarne.

Sędzia Wiesław Kozielewicz podkreśla, że czasu na spełnienie wszystkich procedur jest niewiele. Terminarz jest napięty, ale problem jest w tym, że nie ma komu podejmować decyzji. Kozielewicz dodaje, że gdy nowy skład zostanie powołany, on sam poda się do dymisji i ustąpi z funkcji wiceprzewodniczącego PKW.
Wiesław Kozielewicz na konferencji prasowej podsumowującej wybory samorządowe sugerował, że atmosfera wytworzona wokół PKW nie zachęca sędziów do przyjęcia propozycji zasiadania w tym gremium. Sędziowie nie będą płakać, gdy parlament zdecyduje o usunięciu sędziów z prac organów wyborczych - mówi Kozielewicz.

Sędzia Kozielewicz przypomina, że to parlament ostatecznie może zdecydować o zmianie organu wyborczego. Albo więc zostanie utrzymany obecny system działania PKW, albo parlament usunie sędziów z organów wyborczych. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego nie można przeprowadzać istotnych zmian w prawie wyborczym na sześć miesięcy przed kolejnymi wyborami. Wybory prezydenckie odbędą się w maju, a parlamentarne jesienią przyszłego roku.

ZOBACZ TAKŻE: Sędziowie podali się do dymisji. Co dalej z PKW?>>>