Konrad Berkowicz powiedział w czwartek dziennikarzom, że nie jest zaskoczony decyzją prezydenta Krakowa, a przeciąganie przez Jacka Majchrowskiego ogłoszenia decyzji o starcie było - jego zdaniem - sposobem na skupianie na sobie uwagi. - Krótko mówiąc: Jacek Majchrowski z jednej strony mówi, że jest legalistą i w związku z tym nie ogłasza swojej kandydatury i priorytetów dla Krakowa, ponieważ nie ma jeszcze kampanii wyborczej, a tak naprawdę bardzo zręcznie prowadził już kampanie wyborczą, skupiając na sobie uwagę mediów – ocenił.

- Wbrew powszechnemu w Krakowie przekonaniu, byłem pewien, że Majchrowski wystartuje, bo na rezygnację nie pozwoli mu układ, którego jest głową. To kwestia poważnych interesów – podkreślił Berkowicz.

- Od zawsze uważam, że najważniejszym problemem Krakowa jest Jacek Majchrowski - bez obalenia go oraz stworzonego przez niego układu, po prostu nie da się w Krakowie nic zmienić. Gdyby Jacek Majchrowski ogłosił dzisiaj, że nie startuje, to zacząłbym poważnie rozważać rezygnację ze startu w wyborach, ponieważ mój główny cel - czyli obalenie majchrowszczyzny - zostałby osiągnięty – mówił polityk partii Wolność.

- Ta kampania będzie w tym sensie trudniejsza, że większość elektoratu Jacka Majchrowskiego, to nie są ludzie, którzy go kochają i uważają, że jest świetnym prezydentem. Ci, którzy na niego głosują, głosują na niego w imię zasady, że "lepsze jest wrogiem dobrego". Wiedzą, że za Majchrowskiego jakoś to działa, więc nie chcą ryzykować zmiany, a nie mają czasu wgryzać się w programy innych kandydatów – powiedział PAP Berkowicz. - Głosują za tym, żeby przynajmniej nie było gorzej i to jest siła Jacka Majchrowskiego. Coś, co w filozofii polityki nazywa się "tyranią status quo". Siłą Jacka Majchrowskiego jest to, że wiele osób boi się jakiejkolwiek zmiany - dodał.

Majchrowski podjął decyzję ws. walki o prezydenturę w Krakowie

Rządzący Krakowem od 2002 r. Jacek Majchrowski ogłosił w czwartek, że kiedy zarządzone zostaną tegoroczne wybory samorządowe, zgłosi swą kandydaturę na prezydenta tego miasta.

- W momencie kiedy pan premier ogłosi decyzję o dacie wyborów i rozpoczęciu kampanii wyborczej, zgłoszę swoją kandydaturę - powiedział Jacek Majchrowski na czwartkowej konferencji prasowej. Swą decyzję uzasadniał m.in. tym, że nie chciałby, aby to co do tej pory zrobił dla Krakowa wraz z mieszkańcami tego miasta, zostało zmarnowane.

Do startu w wyborach namawiali Majchrowskiego m.in. politycy PSL, a gotowe były poprzeć go PO i SLD.

Jacek Majchrowski jest prezydentem Krakowa czwartą kadencję. Cztery lata temu w drugiej turze zdobył 58,77 proc. głosów i pokonał kandydata PiS Marka Lasotę, którego poparło 41,23 proc. wyborców.

W tegorocznych wyborach samorządowych kandydatką Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa będzie Małgorzata Wassermann. Wśród ogłoszonych już kandydatów są także Grzegorz Filipek (Nowoczesna) i Konrad Berkowicz (partia Wolność). Startu w wyborach nie zadeklarował jeszcze Łukasz Gibała - lider Stowarzyszenia Logiczna Alternatywa, który cztery lata temu w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Krakowie osiągnął trzeci wynik – zdobywając 11, 16 proc. głosów. Decyzję ma ogłosić w czerwcu.