Obietnice wprowadzenia większych ulg dla coraz to kolejnych grup pasażerów padają coraz częściej. Tylko w ostatnich dniach, wraz z początkiem roku szkolnego, do chóru zwolenników "przejazdów za uśmiech" dołączyły kolejne miasta. Efekt? Od września codziennie bez kasowania biletu jeździ już rekordowa liczba uczniów z ponad 50 miejscowości.

Nie zanosi się też na to, by miało się to zmienić. Gdy przysłuchujemy się deklaracjom kandydatów do objęcia stanowisk w samorządach, wydaje się, że podobnych preferencji będzie tylko więcej. I to mimo że ich realizacja kosztuje miliony złotych, a zapowiadanych efektów, takich jak redukcja spalin i odkorkowanie miast, często w ogóle nie widać.

Eksperci mówią wprost: to zwykła kiełbasa wyborcza, która na dłuższą metę odbije się wszytskim czkawką. Są zgodni, że szastanie ulgami na lewo i prawo nie przyniesie pozytywnych zmian, jeżeli nie będzie całościowo przemyślane. A nasze dotychczasowe osiągnięcia w tej materii nie napawają optymizmem.

WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU DGP