Kilka miesięcy temu Jacek Żalek stwierdził, że nie należy się zgodzić na wprowadzenie 500 zł dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych. Świadczenia domagali się protestujący w Sejmie niepełnosprawni i ich opiekunowie.

- Po tym, jak oni się zachowują, opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można dać im tej gotówki. Bo jeżeli jako żywe tarcze traktują swoje dzieci, to cóż dopiero dzieje się w domu, a mogą zdarzyć się niestety zwyrodniali rodzice. Dzieci te czasami nie mają głosu. Bo są zamknięte, bo nie chodzą do szkoły - przekonywał Jacek Żalek.

W kolejnej rozmowie radiowej zasugerował, że skoro zdrowe dzieci bywają mordowane w beczkach, to tym bardziej coś takiego może się zdarzyć dziecku choremu. Teraz kandydat na prezydenta Białegostoku odniósł się do swojej wypowiedzi sprzed kilku miesięcy w debacie wyborczej TOK FM. Protestujący w Sejmie rodzice skierowali przeciwko niemu pozew do sądu. Przekonują, że słowa Żalka naruszają ich cześć i godność osobistą.

- Jestem przeciwny mordowaniu jakichkolwiek dzieci! Szczególnie tych niepełnosprawnych. To dzisiejsze prawo pozwala na zabicie w łonie matki dziecka z podejrzeniem niepełnosprawności - skwitował Żalek.