"Newsweek": Nie przeprosimy prezydenta

19.09.2007 Warszawa narada prezydencka nt. "Emigracja Polakow po wejsciu Polski do Unii Europejskiej" z udzialem prezydenta Lecha Kaczynskiego. NZ prezydent Lech Kaczynskifot.Michal Rozbicki / Inne
"Nie będę przepraszać prezydenta" - deklaruje w Radiu Zet dziennikarz "Newsweeka" Bertold Kittel, autor tekstu o rzekomych spotkaniach Lecha Kaczyńskiego z Ryszardem Krauze. Według tygodnika, to prezydent skierował oligarchę do Janusza Kaczmarka, gdy firmami Krauzego zainteresowały się specsłużby. Prezydent zaprzecza i żąda przeprosin.
- Mieszkałem u Krauzego
- Krauze szuka wsparcia u kardynała Dziwisza
- Krauze nie musi się bać aresztowania za granicą
- Ryszard Krauze z premierem w tle
- Imperium Krauzego - czy to początek końca?
- Sprzedali "Newsweeka", bo przynosił straty
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według informatora tygodnika, prezydent nie wierzył ani Zbigniewowi Ziobrze, ani szefowi CBA, Mariuszowi Kamińskiemu. Dlatego Lech Kaczyński mówił Krauzemu, że pomóc mu mogą tylko koordynator służb specjalnych, Zbigniew Wassermann, czy ówczesny szef MSWiA, Janusz Kaczmarek.
Skąd znajomość prezydenta z oligarchą? Krauze, według tygodnika, był u Kaczyńskiego cztery razy. Według "Newsweeka", miał na tych spotkaniach opowiadać o inwestycjach jego firmy, Petrolinvestu, w kazachskie złoża ropy naftowej. W spotkaniu brali też udział prawnicy z jednej ze znanych kancelarii, obsługujących spółkę Krauzego. W tej kancelarii pracuje też córka Lecha Kaczyńskiego.
Sam prezydent rewelacje tygodnika dementuje. Zapowiada podanie "Newsweeka" do sądu i będzie domagał się przeprosin i sprostowania - twierdzi w oficjalnym oświadczeniu Kancelaria Prezydenta. "Prezydent nie odbywał regularnych spotkań z szefem Prokomu. Od momentu objęcia urzędu widział się z nim trzy lub cztery razy. Nigdy nie doszło do rozmowy na temat zainteresowania służb specjalnych Prokomem, prezydent nigdy też nie wypowiadał słów, cytowanych w publikacji" - czytamy w komunikacie kancelarii.
A zanosi się na to, że przeprosin nie będzie. Takiego zamiaru nie ma autor tekstu, Bertold Kittel. Nie chce też ujawniać, jak zdobył informacje. "Gdybym zdradził w jaki sposób kontaktowałem się ze swoim źródłem, zdemaskowałby je" - mówi Radiu Zet dziennikarz.
























~ruski2010-08-11 12:00
Te gazete podobno kupil Palikot,to ma Wu Wu -zela dla zyrandolowego
~mantlik2010-08-09 09:18
Kittel czyli fartuch oszusta z wybiórczej
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!