Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Karta Praw Podstawowych nie była warta bitwy

2007-10-26 | Ostatnia aktualizacja: 17:53 | Komentarze: 0 | skomentuj

Na dzień przed szczytem Unii Europejskiej w Lizbonie, na którym ma zostać przyjęty nowy traktat konstytucyjny, władze Polski i Wielkiej Brytanii mówią jednym głosem o pierwszym wielkim sukcesie. Twierdzą, że w ostatniej chwili udało im się wymknąć z zastawionych przez Brukselę sideł w postaci Karty Praw Podstawowych - pisze DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Warszawa i Londyn odmówiły jej podpisania i dokument będzie obowiązywał wszystkie kraje Unii poza Polską i Wielką Brytanii. Według jednych, Karta sankcjonuje małżeństwa gejów, rozdawanie mieszkań socjalnych, a nawet wypłatę Niemcom odszkodowania za mienie utracone po II wojnie światowej, według drugich uniemożliwia walkę z nielegalną imigracją i wprowadza socjalizm niemal na wzór skandynawski. Czy mają rację? Okazuje się, że nie, bo przepisy Karty zobowiązujące są nie dla krajów członkowskich, tylko dla instytucji unijnych. Zaś sprzeciw wobec niej nakręcił tak naprawdę jeden człowiek.

Londyn posłuchał Murdocha
W sprawie Karty Warszawa poszła w ślady Londynu, a Londyn w ślady Ruperta Murdocha i jego "The Sun". Wszechpotężny magnat prasowy rozpoczął w swoim tabloidzie kampanię przeciwko unijnemu dokumentowi, gdy zorientował się, że przyznaje on pracownikom prawo do strajku, ochrony przed nieuzasadnionymi zwolnieniami oraz do dobrych warunków wykonywania zawodu.

Opinii "The Sun" premier Gordon Brown nie mógł zlekceważyć, bo gazeta już przygotowywała się do kolejnej antyunijnej kampanii: o przeprowadzenie referendum w sprawie nowego traktatu konstytucyjnego. Brown uznał więc, że o wiele bezpieczniej jest narazić się europejskim partnerom, odrzucając Kartę Praw Podstawowych, niż ściągając na Londyn i na własną głowę kalumnie za pogrzebanie traktatu.

Udało się: eurosceptycy wpadli w pułapkę i skoncentrowali swój gniew na Karcie. "Gdyby weszła w życie, byłby to koniec reform gospodarczych, które dzięki pani Thatcher zapewniły Brytanii cud gospodarczy" - mówił DZIENNIKOWI Paul Stephenson, rzecznik ruchu przeciwników eurotraktatu.

Warszawa posłuchała Londynu
Strategia Browna najwyraźniej zachęciła polskie władze: Pałac Prezydencki uznał, że w walce o pozyskanie konserwatywnego elektoratu Karta dostarcza doskonałej amunicji. Dokument mówi bowiem w jednym miejscu o zakazie dyskryminacji na tle orientacji seksualnej od czego - jak twierdzi Warszawa - już tylko krok do uznania, że Bruksela może wymusić na krajach członkowskich UE zalegalizowanie związków homoseksualnych. Zapadła decyzja o odrzuceniu Karty. Nie pomogły nawet protesty "Solidarności", której marzyło się wzmocnienie praw socjalnych. W ten sposób do Karty Praw Podstawowych, którą w piątek będą podpisywać na szczycie w Lizbonie przywódcy Unii, zostanie dołączony aneks zastrzegający, że przepisy dokumentu nie będą miały zastosowania w naszym kraju.

Francja dała Unii Kartę
Karta od początku była pomyślana bardziej jako chwyt marketingowy niż kodyfikacja rzeczywistych regulacji, które mają obowiązywać w Unii. W 1999 r. specjalna grupa przedstawicieli państw ówczesnej Unii pod kierunkiem byłego prezydenta Niemiec Romana Herzoga spisała zasady, które miały zapewnić obywatelom Wspólnoty godność, wolność, równość i solidarność. Autorzy czerpali z obowiązujących od dziesięcioleci dokumentów, w tym z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, którą od dawna stosuje m.in. Polska.

Największy wpływ na treść Karty miała jednak Francja i drogie jej idee Wielkiej Rewolucji 1789 r. Władzom w Paryżu potrzebny był "dowód" na to, że Unia nie tylko zajmuje się budową jednolitego rynku i kruszeniem monopoli, co jest priorytetem dla przedsiębiorców, ale także na to, że ma na względzie "dobro prostego człowieka".

Stąd w Karcie obok praw politycznych tak wiele miejsca przyznano przywilejom socjalnym, w jakie mają opływać mieszkańcy Unii. Jest więc prawo pracowników do udziału w konsultacjach o przyszłości firmy, prawo do umów zbiorowych i ochrony przed nieuzasadnionymi zwolnieniami, opieki społecznej, strajku czy mieszkań socjalnych. To o wiele więcej, niż mogą liczyć mieszkańcy najbardziej liberalnych krajów Unii, a przede wszystkim Wielkiej Brytanii.

Polska dała Karcie kosza
Mimo to gdy w 2000 roku na szczycie w Nicei przywódcy Unii otrzymali Kartę do podpisu, ręka Tony’ego Blaira nawet nie zadrżała. Dlaczego brytyjski przywódca nie miał kłopotu z poparciem dokumentu, który z pozoru wywraca do góry nogami cały system działania brytyjskiego państwa? "Karta odnosi się tylko i wyłącznie do prawa europejskiego, a nie do wewnętrznych przepisów poszczególnych państw" - mówi Marc Gray. "W ogromnej większości spraw zapisanych w tym dokumencie Bruksela nie ma żadnych kompetencji. Nie ma nic do powiedzenia w sprawach socjalnych, moralnych czy obyczajowych".

Tylko jednomyślna decyzja państw Unii mogłaby to zmienić. "Ale rzecz jasna ani Wielka Brytania, ani Polska, ani wiele innych państw się na to nie zgodzi" - dodaje. Paradoksalnie Karta ogranicza uprawnienia Brukseli, a nie rządów "27". Spisane na 22 stronach zapisy odzwierciedlają obowiązujące od lat prawo europejskie, ale w sposób o wiele bardziej przejrzysty, niż blisko 100 tys. stron aktów, na jakie składają się unijne przepisy.

To potężna broń dla obywateli i zachęta do tego, by kontrolować działania unijnych instytucji tam, gdzie państwa członkowskie przyznały im prawo do działania. Gdy od 2009 r. Karta stanie się dokumentem prawnie obowiązującym, jak to chcą zrobić w Lizbonie przywódcy Wspólnoty, każdy obywatel Unii będzie mógł pozwać Brukselę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, gdy uzna, że swoim działaniem łamie ona podstawowe wartości. Każdy poza Brytyjczykami i Polakami.

Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«