Kapuściana reklama stolicy wywołała burzę
Nie wiadomo, co i do kogo autor chce o mieście powiedzieć - pisze DZIENNIK. A Warszawa, którą widzimy na ekranie, nie zachęci do przyjazdu - uważają specjaliści od promocji. Film "RE: Warsaw 2016. Odrodzeni w kulturze" pokazany w poniedziałek przez władze stolicy rozpętał burzę. Zdaniem jego autorów, do promocji miasta za granicą najlepiej nadają się: pole kapusty, bary mleczne i blokowiska. Specjaliści od wizerunku mówią krótko: to skandal!
- PiS: Gronkiewicz-Waltz musi odejść
- Czy Red Bull obraził religijnych Polaków?
- Polacy znów kradną w niemieckiej reklamie
- SLD chce być jak Obama
- Warszawa da się lubić
- Wielka wojna o Stadion Narodowy w Warszawie
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reklamówka ma być pokazywana w krajach UE i pomóc Warszawie w zdobyciu w 2016 roku tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Obok migawek z konkursu chopinowskiego czy Jazz Jamboree pojawiają się w niej bary mleczne, społeczność wietnamska, a nawet pole kapusty, które zdaniem narratora filmu znajduje się w centrum miasta.
Czy stolicę 40-milionowego państwa trzeba promować w taki sposób? Ratusz, który zlecił realizację filmu, broni jego twórców. "Spodobał nam się pomysł producentów z firmy Papaya Films" - mówi Renata Czarnkowska-Listoś, zastępca dyrektora biura kultury w urzędzie miasta. "Według nas pokazuje on różnorodność naszego miasta. Tylko takie niestandardowe działania mogą zapewnić zwycięstwo Warszawie" - dodaje.
Specjaliści od reklamy i promocji są o wiele bardziej krytyczni. Po pierwsze, nie wiadomo, co i do kogo chce autor o mieście powiedzieć. Po drugie, zniechęca cudzoziemców do odwiedzenia stolicy. "O ile Wietnamczycy mogą być ciekawostką dla turystów, to ja nigdy bym się nie zdecydował na wykorzystanie pola kapusty na tle wieżowców, bo nie ma tu pozytywnego przekazu" - mówi Radosław Popiel z Rainer Communication.
Z kolei pomysłu broni muzyk Michał Urbaniak: "Film pokazuje Warszawę taką, jaka jest. I to jest prawdziwe. Mogę tylko zacytować nieżyjącego już Jerzego Kuryłowicza, który powiedział kiedyś: <Co będziemy g... czapką futrzaną przykrywać>".
Pomysłem Warszawy zaskoczone są także inne miasta biorące udział w rywalizacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. "Nie rozumiem działań stołecznych władz. Trzeba pokazywać to, co najlepsze" - uważa Anna Czekanowicz, zastępca dyrektora biura prezydenta Gdańska. "My chcemy nawiązać do silnych korzeni solidarnościowych naszego miasta, czyli chlubnej tradycji" - dodaje.
Ten dziwny film o Warszawie to nie pierwsza wpadka promocyjna przygotowana w stolicy z myślą o odbiorcy zagranicznym. Podobną burzę wywołało rozstrzygnięcie konkursu na logo. Wygrała bowiem praca "Zakochaj się w Warszawie", czyli rozmazana sylwetka syrenki z żółtymi włosami oraz obwisłym biustem, który opada na jej ogon. Mieszkańcy stolicy i część środowisk artystycznych wyśmiała projekt, a mimo to do dziś można go oglądać w niektórych materiałach promocyjnych Warszawy.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!