Weszli na suwnicę i apelują do Tuska
Osiem osób wdrapało się na suwnicę w terminalu przeładunkowym przy granicy z Białorusią. Tę karkołomną akcję w Małaszewiczach zorganizowali aktywiści z Greenpeace. Chcą tam zostać aż do piątku. Protestują przeciw sprowadzaniu do Polski węgla zza wschodniej granicy i apelują do premiera.
- Greenpeace zapłaci elektrowni w Koninie
- Greenpeace wyśmiewa premiera Tuska
- Ekolodzy staną przed sądem za... komin
- Greenpeace osaczyło Donalda Tuska
- Chińczycy walczą z ociepleniem dynamitem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Działaczom Greenpeace'u chodzi nie tylko o wstrzymanie importu węgla do naszego kraju. Żądają również uniezależnienia gospodarki Polski od tego surowca. Ale akcja jest przede wszystkim związana ze szczytem Unii Europejskiej w Brukseli, który rozpoczyna się w czwartek. Przywódcy Wspólnoty mają na nim zdecydować o stanowisku Unii na grudniowy szczyt klimatyczny.
Na suwnicę w kolejowym terminalu przeładunkowym w Małaszewiczach wdrapało się ośmiu aktywistów Greenpeace z Polski, Szwecji i Austrii. Koordynatorka kampanii "Klimat i Energia" Magdalena Zowsik, nie ukrywa, że akcja w Małaszewiczach to forma nacisku na rząd. "W tym działaniu chcemy wezwać premiera Donalda Tuska do solidarności w ratowaniu klimatu" - mówi Zowsik, która jest w Małaszewiczach.
Aktywiści Greenpeace deklarują, że chcą pozostać na suwnicy do zakończenia brukselskiego szczytu, czyli do piątku.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!