Gafa TVN24, która wstrząsnęła rządem
Rząd Polski zwiększy liczebność kontyngentu w Afganistanie - po tych słowach ambasadora USA, które padły na antenie TVN24, rozpętała się burza. Wyjaśnienia składał polski minister obrony, a nawet amerykański Departamentu Stanu. Okazało się jednak, że był to tylko błąd tłumacza.
- MON: Wkrótce w Polsce bateria Patriot
- "Postawmy na armię"
- USA proszą nas o pomoc. W Afganistanie
- Joe Biden zrobił z Tuska prezydenta
- MON nie wyśle kolejnych Polaków na wojnę
- "Nasi żołnierze liczą na zaufanie Afgańczyków"
- Poseł Mularczyk jest groźny jak komandos
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ambasador Lee Feinstein wystąpił w sobotę w programie "Horyzont", gdzie - jak przetłumaczono jego wypowiedź - miał powiedzieć, że rząd Polski postanowił zwiększyć liczebność polskiego kontyngentu w Afganistanie, uczestniczącego w operacji NATO.
"Prezydent i premier Polski deklarują utrzymanie wojsk polskich w Afganistanie, a nawet zwiększenie liczby żołnierzy, za jesteśmy wam niezmiernie wdzięczni" - taką wypowiedź ambasadora USA usłyszeli zdumieni widzowie TVN24.
W polskim rządzie nie ma żadnych uzgodnień na temat nowych wojsk w Afganistanie - komentował te słowa równie zdumiony minister obrony narodowej Bogdan Klich. Wypowiedź ambasadora nazwał gafą i dodał, że Lee Feinstein pełni tę funkcję zaledwie od kilku dni.
Sprawą zajął się nawet amerykański Departament Stanu. Jego rzecznik argumentował w rozmowie z dziennikiem "Washington Times", że to nie gafa ambasadora, a telewizyjnego tłumacza. "Ambasador nie wspomniał, jakoby rząd Polski obiecał zwiększyć liczbę swoich wojsk w Afganistanie, lecz jedynie oświadczył, że przedstawiciele rządu planują <enhance their presence> - czyli dosłownie: <wzmocnić obecność> Polski w Afganistanie" - tłumaczył rzecznik departamentu Ian Kelly.
Stacja skorygowała już błąd w tłumaczeniu - dodaje "Washington Times".
Rzecznik TVN24 zapewnia, że telewizja nie czuje się winna tego zamieszania. "Tłumaczenie precyzyjnie odddawało ducha wypowiedzi pana ambasadora na naszej antenie, choć tłumacz niepotrzebnie dołożył słowo: <żołnierze>, które nie padło w bezpośredniej wypowiedzi ambasadora" - wyjaśnia Karol Smoląg z TVN24.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!