Zaginął śmigłowiec. Trwają poszukiwania
Wszystkie służby ratownicze postawione na nogi. W okolicach Klukowicz na Podlasiu urwał się kontakt ze śmigłowcem patrolującym granicę z Białorusią. Jeden ze świadków twierdzi, że słyszał silnik przelatującej maszyny, a potem głośny huk. Na pokładzie były trzy osoby.
- SOS na Bałtyku. Zatonęła łódź z wędkarzami
- Napad na bank. Helikopter krąży nad stolicą
- Śmigłowiec pogotowia rozbił się w Warszawie
- Katastrofa na żywo. Spadł helikopter
- Dziesięć ofiar katastrofy śmigłowca
- Zobacz brazylijski helikopter w ogniu
- Ktoś zestrzelił Polaków? Białoruś zaprzecza
- Pilot przeżył, bo wyskoczył ze śmigłowca
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mężczyzna, który powiadomił Straż Graniczną, opowiadał, że słyszał silnik przelatującego niedaleko helikoptera, a potem huk - podała TVN24. Okazało się, że chodzi o śmigłowiec podlaskiej Straży Granicznej, z którym o godzinie 17.38 urwał się kontakt.
Po zeznaniach świadka akcja poszukiwawcza została skierowana na tereny wokół wsi Klukowicze. Problem w tym, że porastają je gęste lasy i odnalezienie w nich śmigłowca po ciemku będzie niezwykle trudne. W poszukiwaniach bierze udział śmigłowiec z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, wyposażony w kamerę termowizyjną.
Zaginiona maszyna Kania patrolowała wschodnią granicę. Na pokładzie były trzy osoby.
Helikopter nie był stary. Wyprodukowano go w 2006 roku, miał wszystkie badania i wymagane dokumenty. Za sterami był pilot z 15-letnim stażem.
p
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!