Do epidemii daleko, a maseczek już nie ma
Nie ma epidemii, nie ma nawet znaczącego wzrostu zachorowań na grypę - uspokajają władze. Tymczasem z aptek zniknęły maseczki higieniczne. Farmaceuci przyznają, że prędko tych braków nie uzupełnią, bo pustkami świecą też hurtownie. Strach pomyśleć, co by było, gdyby rozpoczęła się epidemia.
- Rząd zamawiał szczepionki, ale nie kupił
- "Nie panikujmy!"
- Grypa spustoszy nasze portfele
- Zaczyna już brakować szczepionek
- Dramatyczny wzrost liczby ofiar wirusa
- Wojsko chce wysłać pomoc na Ukrainę
- Na Ukrainie grypa zabija ciężarne i dzieci
- Coraz więcej chorych na grypę w Polsce
- Na grypę? Czosnek, grzyby i... seks!
- Ludzie umierają po szczepionce na grypę
- Kolejne trzy osoby z wirusem A/H1N1
- Polacy nie muszą się bać grypy
- Kaczyński do Tuska: Ukraina prosi o leki
- Jesteśmy przygotowani na atak grypy
- Na Ukrainę dotarło 300 tys. opakowań Tamiflu
- Kłótnia u Moniki Olejnik. Kopacz wściekła
- Transport leków z Polski dotarł do Lwowa
- Uniwersytet Warszawski zarażony wirusem
- Nowa grypa zabiła we Włoszech 17 osób
- Chaos i panika. Ukraina prosi o pomoc
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zrobił się szał na maseczki" - mówi farmaceutka z apteki "Pod Słońcem" we Wrocławiu. "Nie mamy ich już w sprzedaży i nie możemy w tej chwili ich zamówić, bo nie ma ich w hurtowniach" - dodała. Zdaniem farmaceutki z apteki "Beata" w Warszawie, 1 listopada, w ciągu jednego dnia sprzedanych zostało 500 maseczek. Wcześniej nikt ich nie kupował.
"Dziś już brakuje maseczek, nie ma ich w żadnej z hurtowni, w których się zaopatrujemy" - powiedziała farmaceutka Joanna Emhe z internetowej apteki "Dom Zdrowia". W poznańskiej aptece "Galenica" maseczki jeszcze są, ale zostało ich niewiele.
>>> Czytaj także: Świńska grypa także w Polsce
"Maseczka to półśrodek. Przestańmy wierzyć w mity, że maseczka to jest panaceum. Po pierwsze trzeba się zaszczepić" - podkreśliła na poniedziałkowej konferencji prasowej szefowa Krajowego Ośrodka ds. Grypy, prof. Lidia Brydak.
Farmaceuci, pytani o skuteczność maseczek, nie kryli wątpliwości. "W jakiś sposób maseczka może chronić, ale z drugiej strony wirusa łatwo przenieść na rękach, dotykając okolic twarzy, np. po wyjściu z autobusu" - powiedział jeden z nich. Pracownik jednej z aptek w Piasecznie podkreślił, że trzeba pamiętać, iż sezonowa grypa powoduje więcej zgonów, niż grypa A/H1N1. "Spokojnie, nie róbmy paniki" - zaznaczył.
Według pracownicy apteki "Beata" klienci pytają również o lek Tamiflu. "To lek dostępny tylko na receptę. W tej chwili również go nie mamy" - powiedziała jedna z farmaceutek. Dodała, że jedynie lekarz może zdecydować, czy ten lek powinien być zażywany przez chorego i w jakiej dawce. Podkreśliła, że lek jest drogi (10 kapsułek kosztuje ok. 120 zł) i nie jest refundowany.
Farmaceuci twierdzą, że klienci chętniej niż zwykle zaopatrują się w środki na wzmocnienie odporności, pytają również o szczepionki na grypę sezonową (dostępne tylko na receptę).
Według ostatnich danych, na Ukrainie zarejestrowano 225 tys. chorych na grypę lub ostre infekcje dróg oddechowych, z czego 15 tys. hospitalizowano. Oficjalnie zarejestrowano 22 przypadki grypy A/H1N1. Z powodu ostrych infekcji dróg oddechowych lub grypy zmarło 67 osób.
>>> Czytaj także: Rząd na razie nie kupi szczepionek
Tymczasem Polska na razie nie kupi szczepionek na grypę A/H1N1. Minister zdrowia Ewa Kopacz tłumaczyła, że nie podejmie takiej decyzji, dopóki nie zostaną zakończone wszystkie badania kliniczne. A to stanie się najwcześniej w styczniu. "Jeżeli będziemy mieli gwarancje producentów, będziemy porcjami sprowadzać szczepionkę i podawać ją grupom ryzyka - białemu personelowi, służbom celnym, kobietom w ciąży" - wyliczała.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!