Bank groził klientom odebraniem dzieci
Jeśli masz pożyczkę w Eurobanku, lepiej nie zalegaj ze spłatą rat. Do mieszkańca Lublina, któremu narosły kredytowe zaległości zadzwonił pracownik banku i zagroził odebraniem mu dzieci - podaje Radio ZET. "Zagalopował się" - tłumaczy rzeczniczka Eurobanku.
- Nikt już nie chce brać kredytów we franku
- Banki prześwietlają klientów
- Bankowcy: wstydzimy się chodzić po ulicach
- Fikcyjny dług zniszczył mu życie
- Tak windykator zedrze z ciebie długi
- "Przed windykatorami chroni nas prawo"
- Tak zmusisz bank, by pożyczył więcej
- Tak banki ścigają klientów
- Nic nie wyszło z kredytowej rewolucji
- Polacy chwalą sobie życie w kryzysie
- Od dziś już możesz bankrutować
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pan Sławek stracił pracę i przez dwa miesiące nie płacił rat. Nie spodziewał się jednak, że bank zagrozi mu odebraniem dzieci.
"Usłyszałem, że będę spał na gumoleonie z dziećmi, że opieka społeczna zabierze nam dzieci" - skarży się klient Eurobanku reporterce Radia ZET. "Bałem się tych telefonów. Nie wiedziałem, czy kogoś naślą, czy to jest mafia, czy to jest bank" - dodaje.
Przestraszona rodzina nagrała groźby pracownika działu windykacji. "Będziecie mieć najsmutniejsze Boże Narodzenie, jakie możecie sobie wyobrazić" - takie zdanie pada w trakcie rozmowy zarejestrowanej przez żonę pana Sławka. "Naprawdę byliśmy przestraszeni" - dodaje jej mąż.
Eurobank na te doniesienia zareagował szybko i stanowczo. Rzeczniczka Alina Stahl mówi, że rozmowy z dłużnikami bywają trudne, ale pracownik działu windykacji zagolopował się i dlatego poniesie konsekwencje.
"Było to nadużycie i takie słowa nie powinny paść. Bardzo serdecznie przepraszam za te słowa" - powiedziała rzeczniczka Eurobanku.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!