Nielegalnie ratowała ludzi. Sąd ją obronił
To znikoma społeczna szkodliwość czynu - uznał krakowski sąd i umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej, która wypisywała bezdomnym bezpłatne recepty. Sąd podkreślił, że za takim wyrokiem przemawia szczera i bezinteresowna chęć oskarżonej niesienia pomocy oraz to, że prokuratura nie może ustalić rzeczywistej wartości szkody.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lekarka była oskarżona o to, że od grudnia 1998 do grudnia 1999 wystawiła, łamiąc prawo, ponad dwa tysiące w pełni refundowanych recept dla inwalidów wojennych. Tym samym doprowadziła NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, wyłudzając ponad 101 tysięcy złotych. Media nazwały lekarkę "Janosikową".
Lekarka przed sądem przyznała się do wypisywania bezdomnym bezpłatnych recept, ale zaprzeczyła, by robiła to w celu wyłudzenia pieniędzy. "Po prostu leczyłam bezdomnych" - wyjaśniła. W ostatnim słowie stwierdziła, że wyrok dotyczy nie tylko jej osobiście, ale całej grupy ludzi. "Chodzi o nadzieję dla tych ludzi, że warto im pomóc bez względu na wszystko" - mówiła.
Ze względu na motywy, jakimi się kierowała, prokuratura wniosła o nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzenie lekarce dwóch miesięcy ograniczenia wolności w postaci obowiązku pracy na rzecz Fundacji, w której już działa. Obrońcy chcieli uniewinnienia oskarżonej, podkreślając, że lekarka nie odniosła jakiejkolwiek korzyści. "Ona jest po prostu dobrym człowiekiem. Daje tego dowód całym swoim życiem i to był motyw jej działania" - podkreślił mecenas Edward Pabian.
"Na szczęście sąd w tej sprawie nie musiał wybierać, co jest ważniejsze: człowiek czy prawo. To nie jest problem sądu, to jest problem systemowy do rozwiązania. W tym systemie lekarz bardzo często staje przed wyborem, czy pomóc człowiekowi, czy dostosować się do wymogów prawa i tej pomocy odmówić. I lekarz, który wybierze pomoc człowiekowi łamiąc przepisy prawa, musi liczyć się z odpowiedzialnością prawną" - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Bartuzi.
Jak wyjaśniła, sąd w tym przypadku kierował się jednak motywami działania oskarżonej, uznając, iż społeczna szkodliwość jej czynu jest znikoma, a jej chęć pomocy ludziom z miłości do nich jest szczera i autentyczna. Dla wyroku istotne znaczenie miało również to, że prokurator nie ustalił wysokości szkody, tj. nie wydzielił recept wystawionych dla konkretnych osób, uprawnionych do refundacji, od tych recept, które były przeznaczone dla osób nieuprawnionych.
"Oskarżona nierzadko nie miała czasu jeść, mieszkała w warunkach, które dla wielu ludzi byłyby nie do zniesienia, ponieważ zorganizowała w mieszkaniu przytulisko dla bezdomnych, leczyła ludzi za darmo kosztem swoich relacji z córką. Te okoliczności przekonują sąd, że jej motywacja, czyli bezinteresowna chęć pomocy ludziom, jest szczera i autentyczna. I właśnie ta motywacja, w sytuacji, kiedy nie udało się ustalić szkody, przekonała sąd, że to działanie należy określić jako znikomą szkodę społeczną i postępowanie umorzyć" - powiedziała sędzia.
Czytaj dalej...





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!