Koniec złudzeń. Już po stoczniach
Nie da się utrzymać stoczniowej produkcji, bo majątki będą sprzedane po kawałku. Bud-Bank Leasing, odpowiadający za podział, wycenę i sprzedaż szczecińskiej i gdyńskiej stoczni, ogłosiła listę chętnych inwestorów. Wadium, czyli 10 procent licytowanego majątku, wpłaciło tylko osiem firm.
- Zobacz, co rząd sprzeda w 2010
- Tusk płynie Titanikiem do Araba
- Rząd sprzedaje port w Szczecinie
- "Tajne służby straszą nam inwestorów"
- Kim jest katarski łącznik od stoczni?
- Udało się sprzedać tylko kawałek stoczni
- Będą kolejne aukcje majątku stoczni
- Grad kontratakuje: Jaka afera stoczniowa?
- Kamiński: Nie było stoczniowego inwestora
- Osiem firm chętnych na stocznie
- Mimo wszystko ktoś chce kupić stocznie?
- Rząd chce sprzedać kolejną stocznię
- "Katarczyk" pozywa za aferę stoczniową
- "Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pięć z nich jest zainteresowanych kupnem majątku w Szczecinie, trzy zawalczą o aktywa stoczni w Gdyni. Co to za firmy? Czy wśród nich pojawili się inwestorzy z Kataru i jakie części majątku zamierzają kupić? To ścisła tajemnica. – Nie ujawniamy takich informacji – mówi Roma Sarzyńska, rzeczniczka Agencji Rozwoju Przemysłu. Do startu w przetargu sam przyznał się jedynie właściciel prywatnej stoczni Maritim Shipyard w Gdańsku Janusz Baran.
Całej stoczni nie chce nikt
Wczoraj minister skarbu Aleksander Grad powiedział wprost: – Nie ma inwestora, który chciałby kupić cały majątek stoczni w Gdyni czy Szczecinie. Jest szansa, że ci, którzy wpłacili wadium i będą licytowali za dwa tygodnie ten majątek, będą tworzyli tam miejsca pracy.
Na dziewięć składników stoczni w Gdyni nie znaleziono żadnego amatora. Nieoficjalnie wiadomo, że nikt nie jest zainteresowany częścią majątku odpowiadającą za produkcję, czyli pochylnią. W Gdyni nikt nie chce kupić aż 11 elementów.
Ale tutaj są chętni na zakup majątku produkcyjnego, np. doki. Co to oznacza? – Smutny koniec złudzeń i snucia opowieści, że w Szczecinie czy Gdyni można jeszcze wskrzesić produkcję statków – mówi Bartosz Arkułowicz z SLD i nie szczędzi krytyki rządzącym. – To przykre, kiedy majątek tak ważnego podmiotu jest sprzedawany na internetowej aukcji. W ten sposób to można co najwyżej handlować starymi książkami – dodaje.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!