Urodziła syna koleżance w ramach przysługi
35-letnia kobieta urodziła w Łodzi syna, ale ponieważ był to już jej czwarty maluch, noworodka odstąpiła bezdzietnej przyjaciółce. Kobiety musiały dogadać się w tej sprawie już na początku ciąży, bo ciężarna przez 9 miesięcy podawała się za koleżankę.
- 14-letnia matka miała pięciu partnerów
- Oszukałeś sąd? Stracisz prawa rodzicielskie
- O mało nie wypadł z okna. Wołał mamę
- Wellman: Adopcja także dla par bez ślubu
- Zobacz adoptowane dziecko gwiazdy "Chirurgów"
- Położne zwlekały. Dziecko spadło na podłogę
- Lekarze apelują do Kopacz w sprawie dzieci
- Dzieci szukają rodzin, sądy przeszkadzają
- "Proste rozwiązanie"
- Adopcja nie tylko dla małżeństw
- "Nie jestem tylko brzuchem do wynajęcia"
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Łódzka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie kobiety, która urodziła dziecko dla swojej koleżanki. Okazało się, że kobiety umówiły się na początku ciąży, że biologiczna matka
będzie podawać się za swoją koleżankę, do której miało trafić dziecko. Sprawę ujawnili lekarze ze szpitala im. Rydygiera w Łodzi, gdzie odbył się poród.
Postępowanie w sprawie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w dokumentach szpitalnych prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście. Dotąd żadnej z kobiet nie przedstawiono zarzutów.
"Realnie oceniając, w grę wchodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentach związanych z przebiegiem ciąży i porodem" -
powiedział w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Obu kobietom może teraz grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie złożył na początku listopada szpital im. Rydygiera w Łodzi.
Jak ustalono, 35-letnia ciężarna kobieta, matka trójki dzieci, zgłaszając się do lekarza w celu wyrobienia karty ciążowej podała dane swojej o rok starszej koleżanki. To samo robiła
podczas kolejnych wizyt lekarskich, a także w szpitalu, gdzie pod koniec października urodziła dziecko.
Sprawa wyszła na jaw, bo lekarze ze szpitala nabrali wątpliwości co do tożsamości kobiety, która urodziła dziecko. "Stwierdzono, że to kolejny poród kobiety, a rzekoma matka miała
rodzić po raz pierwszy. Również zainteresowanie lekarzy wzbudził fakt odwiedzania matki dziecka w szpitalu przez jej znajomą, a także fakt, że matka nie miała dokumentów ze
zdjęciem" - wyjaśnił prokurator.
Z relacji kobiet wynika, że są to znajome. Biologiczna matka nie chciała podjąć się wychowywanie kolejnego dziecka. Dlatego porozumiała się z koleżanką, iż doprowadzi ona do sytuacji, w
wyniku której w sensie prawnym matką dziecka stanie się jej koleżanka.
"Jeżeli w wypisie ze szpitala, w dokumentacji związanej z porodem figurowałaby koleżanka kobiety to zapewne w Urzędzie Stanu Cywilnego akt urodzenia byłby wystawiony na nią. Doszłoby
do niewłaściwego określenia tożsamości dziecka. W sensie prawnym za matkę uchodziłaby koleżanka kobiety, która urodziła" - wyjaśnił Kopania.
Prokuratura bada również, czy był to pierwszy taki przypadek próby oddania dziecka przez 35-latkę i czy kobieta wychowuje wszystkie urodzone wcześniej dzieci. Na razie nie stwierdzono, żeby
fakt oddania dziecka łączył się z przyjęciem przez nią pieniędzy, ale prokuratura bada także ten wątek. O tej sprawie napisał czwartkowy "Express Ilustrowany".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!