9 godzin wieźli karetką chorego z A/H1N1
Dziewięć godzin potrzebowała karetka wioząca chorego na grypę A/H1N1 z Kępna, by dotrzeć do Wrocławia. Choć to zaledwie 80 kilometrów, ambulans musiał się co chwilę zatrzymywać, bo padała bateria zasilająca sztuczne płuco. Pacjent, gdy dotarł do szpitala, był w stanie ciężkim.
- Aż 134 tys. zachorowań na grypę w tydzień
- Wirus grypy zabił matkę trójki dzieci
- Jedziesz się szczepić do Szwecji? Zapomnij
- Grypa na patologii ciąży
- Szpital błaga o sztuczne płuco
- Zarażona A/H1N1 urodziła zdrowe dziecko
- Świńska grypa zabiła już piętnastu Polaków
- Zmarły dwie osoby z mutacją A/H1N1
- Ubezpiecz się od świńskiej grypy
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lekarze zdecydowali się przewieźć chorego do szpitala we Wrocławiu, gdy w środę jego stan nagle się pogorszył. Operacja była ryzykowna - do tej pory nikt w Polsce nie odważył się wieźć karetką chorego z ciężką niewydolnością oddechową, podłączonego do sztucznego płuca - opisuje gazeta.pl.
Teoretycznie dystans między Kępnem a Wrocławiem ambulans powinien przejechać w mniej więcej dwie godziny. Jednak podróż poważnie się skomplikowała. Wszystko przez baterię zasilającą sztuczne płuco, do którego podłączony był chory, a która była w stanie wytrzymać najwyżej pół godziny. Niestety nie da się jej naładować w karetce.
Ambulans musiał się zatrzymać na stacji benzynowej w Oleśnicy, potem w Bykowie. Ładowanie baterii za każdym razem trwało dwie godziny. Po raz trzeci bateria padła na przedmieściach Wrocławia. Wtedy z pomocą przyjechali strażacy, którzy podłączyli sztuczne płuco do swjego agregatu, przeciągając kabel po dachach samochodów.
"Pacjent po 9-godzinnym transporcie jest w stanie ciężkim, ale stabilnym" - zapewnił radio TOK FM prof. Jakubaszko.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!