Polska opłaca terrorystów w Rosji?
Około 50 tysięcy dolarów - tyle co miesiąc dostaje z Polski grupa terrorystyczna radykalnych islamistów z Czeczenii. Pieniądze wysyłane przez osobę fizyczną odbierała Aina Sidgalijewa, uważana za główną księgową organizacji, której oddziały ukrywają się w lasach na granicy Czeczenii i Inguszetii. Tak twierdzi rosyjska gazeta "Kommiersant".
- Znów morderstwo polityczne w Rosji
- "Neonaziści chcą zyskać na popularności"
- Tak Polacy pomagają Gruzinom
- Czeczeńcy grożą Rosji: Będą ataki
- 39 ofiar katastrofy w Rosji. To zamach?
- Dziesiątki ofiar samobójczyń w Moskwie
- Rosjanie przywrócą karę śmierci?
- Rosja robi z nas sojuszników terrorystów?
- "W ataku na pociąg uczestniczyło kilka osób"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pod koniec tygodnia kobieta przyjechała do Astrachania, by odebrać pieniądze dla bojowników. Przed bankiem czekali na nią jednak funkcjonariusze czeczeńskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Wtedy Sidgalijewa zdecydowała się na desperacki krok - odpaliła granat. Została ciężko ranna, ale przeżyła. Lekarze walczą o jej życie - relacjonuje "Kommiersant".
Ale gazeta pisze także o innym ciekawym wątku. Zdaniem "Kommiersanta", działająca w Czeczenii i Inguszetii organizacja terrorystyczna dostaje pieniądze z Polski. Właśnie po przysłaną z naszego kraju gotówkę przyjechała księgowa. Zazwyczaj miała przywozić ją do lasu, w którym kryją się bojownicy - tym razem nie dotarła.
Mężem Sidgalijewej jest znany dowódca polowy Anwar Łabazanow, który ma za sobą udział w obu wojnach czeczeńskich.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!