Guru reklamy ukradł swój pierwszy slogan
Prowokacja to jego warsztat pracy. Dzięki niej 30 lat temu pomógł wygrać brytyjskie wybory Margaret Thatcher i wszedł do pierwszej ligi reklamowej. Ale mało kto wie, że Charles Saatchi, nazywany guru reklamy, swój pierwszy slogan po prostu ukradł.
- Saatchi otworzy nową galerię
- Sztuka wkroczyła na parkiet
- Linie chcą zapobiec strajkowi
- Seks-kultura-reklama
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Saatchi właśnie opublikował autobiografię. "Wydałem tę książkę, żeby media miały cytat na każdy temat. Dzięki temu nie będę musiał więcej udzielać wywiadów" -
mówi twórca jednej z największych agencji reklamowych świata.
Pewnego dnia szef kazał mu wymyślić hasło reklamowe dla firmy drobiarskiej. "Nie miałem pojęcia, jak napisać slogan. W zasadzie nie wiedziałem,
jak napisać cokolwiek ponad to, że spóźnię się do pracy" - wspomina Charles Saatchi w wydanej właśnie autobiografii "My Name is Charles Saatchi and I Am an
Artoholic". Był początek lat 60., miał 17 lat i pracował jako goniec w małej agencji. W poszukiwaniu inspiracji sięgnął po stare branżowe czasopisma. Spośród wielu haseł wybrał
jedno z 1901 roku, które zachęcało do kupna samochodów: "Ask the man who owns them" (Zapytaj tego, który już je ma). Saatchi uznał, że jak ulał pasuje do hodowcy
kurczaków. Klientowi się spodobało.
Guru światowej reklamy bez żenady przyznaje, że swój pierwszy slogan reklamowy po prostu ukradł. Tyle że nie wiadomo, czy to prawda, tak jak większość faktów, które podaje. Zresztą prawda
dla Saatchiego nie jest istotna. Ważne, by cytaty były kontrowersyjne i błyskotliwe. "Wydałem tę książkę, żeby media miały cytat na każdy temat. Dzięki temu nie będę musiał
więcej udzielać wywiadów" - mówi 66-letni dziś Brytyjczyk irackiego pochodzenia, który w latach 80. ubiegłego wieku stworzył z bratem największą agencję reklamową świata
Saatchi & Saatchi.
Prowokacja to jego warsztat pracy. Dzięki niej 30 lat temu pomógł wygrać brytyjskie wybory Margaret Thatcher i wszedł do pierwszej ligi reklamowej. Później, w latach 90., odkrył i
wypromował pokolenie młodych brytyjskich artystów i zapracował na tytuł jednego z największych kolekcjonerów sztuki współczesnej. Choć inni widzą w nim raczej cwanego spekulanta. Teraz
umiejętności zdobywania rozgłosu wykorzystuje, by wypromować swoją najnowszą rolę, jurora telewizyjnego programu "Szkoła Saatchiego", w którym szuka talentów i przyszłej
gwiazdy sztuki. Nie pojawia się jednak przed kamerą. "Nie jestem ani nieśmiały, ani gadatliwy. Nie lubię chodzić na przyjęcia, ale lubię pokazywać moje zbiory. I całkiem dobrze mi
z tą schizofrenią" - powiedział niedawno Radiu Times.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!