Lekarza zabiła grypa czy jazda karetką?
Nie udało się uratować 31-letniego kardiochirurga z Kępna, który kilka tygodni temu zachorował na nową grypę. Pod koniec listopada karetka wiozła go do odległego o 80 kilometrów Wrocławia... przez dziewięć godzin. Jednak opiekujący się chorym lekarze zapewniają - to nie miało wpływu na jego stan zdrowia.
- Donos do prokuratury na brak szczepionek
- Mutacja A/H1N1 znów zabiła
- Lekarze zarazili się od chorego na A/H1N1
- Zmarł 7-latek z A/H1N1. Nie był leczony
- Kopacz: Jestem nieczuła na naciski
- Wirus grypy zabił matkę trójki dzieci
- W Gdańsku zmarł mężczyzna z A/H1N1
- Ktoś ukrył dane dotyczące A/H1N1?
- Wypadek karetki. Cztery osoby ranne
- Aż 134 tys. zachorowań na grypę w tydzień
- Polska prosi Szwecję o szczepionkę
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Oficjalną przyczyną śmierci na chwilę obecną jest niewydolność oddechowa spowodowana powikłaniami wywołanymi przez grypę" - powiedział dyżurny wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego.
Lekarz został przewieziony do wrocławskiej placówki 26 listopada ze szpitala w Kępnie (Wielkopolska). 31-letni mężczyzna początkowo był tam hospitalizowany, ponieważ pełnił dyżury na tamtejszym oddziale ratunkowym. Już w szpitalu w Kępnie jego stan był bardzo ciężki.
Jednak o transporcie chorego zrobiło się głośno, gdy okazało się, że karetka dystans 80 kilometrów zamiast w 2 godziny, pokonała w 9. Wszystko przez rozładowującą się co chwilę baterię zasilającą sztuczne płuco, do którego podłączony był chory. Personel karetki musiał się zatrzymywać na stacjach benzynowych, by naładować baterię. W końcu ambulans docholowali do szpitala strażacy, którzy podłączyli maszynę do własnego agregatu.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!