Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

Lekarza zabiła grypa czy jazda karetką?

2009-12-05 | Ostatnia aktualizacja: 20:55 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nie udało się uratować 31-letniego kardiochirurga z Kępna, który kilka tygodni temu zachorował na nową grypę. Pod koniec listopada karetka wiozła go do odległego o 80 kilometrów Wrocławia... przez dziewięć godzin. Jednak opiekujący się chorym lekarze zapewniają - to nie miało wpływu na jego stan zdrowia.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Oficjalną przyczyną śmierci na chwilę obecną jest niewydolność oddechowa spowodowana powikłaniami wywołanymi przez grypę" - powiedział dyżurny wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego.

Lekarz został przewieziony do wrocławskiej placówki 26 listopada ze szpitala w Kępnie (Wielkopolska). 31-letni mężczyzna początkowo był tam hospitalizowany, ponieważ pełnił dyżury na tamtejszym oddziale ratunkowym. Już w szpitalu w Kępnie jego stan był bardzo ciężki.

Jednak o transporcie chorego zrobiło się głośno, gdy okazało się, że karetka dystans 80 kilometrów zamiast w 2 godziny, pokonała w 9. Wszystko przez rozładowującą się co chwilę baterię zasilającą sztuczne płuco, do którego podłączony był chory. Personel karetki musiał się zatrzymywać na stacjach benzynowych, by naładować baterię. W końcu ambulans docholowali do szpitala strażacy, którzy podłączyli maszynę do własnego agregatu.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju