Kompromitujący film z Piesiewiczem w sieci
"Super Express" na swojej stronie internetowej publikuje kompromitujące nagrania wideo z senatorem PO Krzysztofem Piesiewiczem. Taśma może wywołać szok u osób, które znały do tej pory tego polityka, jako uznany autorytet moralny. Senator już zrezygnował z immunitetu.
- Piesiewicz dał szantażystom pół miliona
- Tusk: Piesiewicza nie da się obronić
- Kłopoty polityka PO. Będą zarzuty
- "Sprawa Piesiewicza to pogoń za sensacją"
- Oddał immunitet, bo mówili, że miał kokainę
- Piesiewicz zawiesił członkostwo w klubie PO
- Piesiewicz przerwał milczenie
- Piesiewicz dostał pigułkę gwałtu?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z informacji gazety wynika, że cała historia zaczęła się w ubiegłym roku. To wtedy senator PO miał poznać kobietę, przez którą jest teraz rzekomo szantażowany. "Chodziło o sprawy intymne. Z żoną jestem w separacji od 10 lat, ale nie rozwiedliśmy się z powodu jej poglądów" - tłumaczy w rozmowie z "Super Expressem" senator Piesiewicz.
Ten znany scenarzysta i adwokat był szantażowany filmem, który teraz publikuje na swojej stronie internetowej "Super Express". Z tajemniczą kobietą Piesiewicz miał się spotkać dwa razy, a potem kontakty się urwały. Po jakimś czasie kobieta jednak znowu o sobie przypomniała.
>>> Zobacz nagranie z senatorem Krzysztofem Piesiewiczem
"To miało być zwykłe spotkanie towarzyskie. Ona mówiła, że ułożyła sobie życie i znalazła pracę. Chcieliśmy po prostu porozmawiać. Nie wykluczałem jednak, że może między nami dojść do zbliżenia" - mówi senator. Kobieta przyszła jednak do senatora z koleżanką. Wkrótce potem na stole pojawiło się wino i...biały proszek.
>>> Czytaj także: Senator PO i biały proszek. Taśmy pogrążają
"Na nagraniu, które polityk oglądał razem z naszym dziennikarzem, można zobaczyć, jak wciąga do nosa biały proszek. Piesiewicz przekonuje, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa, a on sam padł ofiarą prowokacji" - pisze "Super Express".
"To nie była żadna kokaina, tylko lek, który sproszkowałem!" - przekonuje Piesiewicz, który przyznaje jednak, że wie czym jest ten narkotyk.
"Proszę mnie zrozumieć, w jakim środowisku się obracałem: artyści, filmowcy. Zdarzyło mi się zażywać kokainę w Holandii czy we Włoszech. Ale to były śladowe ilości" - tłumaczy Piesiewicz.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!