Rupert Murdoch na wojnie z Google
Niedziela 22 listopada nie była dniem dobrych wiadomości dla prezesa Google’a - Erica Schmidta i twórców internetowej wyszukiwarki - Larry’ego Page’a i Siergieja Brina. Na stronie dziennika "Financial Times" ukazała się informacja groźnej treści: "Microsoft namawia News Corp. do wycofania swoich treści z wyszukiwarki Google".
- Infor podbija telefony
- Artykuły wyszukane w google'u będą płatne
- Niemiecka minister ostrzega przed Google
- Chiny nie boją się pogróżek Google'a
- Wall Street gotowe do wojny z Obamą
- Google idzie na wojnę z Facebookiem
- Google złapie polskie firmy w sieć
- Murdoch przeprasza za Obamę-szympansa
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reporterzy "Financial Times" dowiedzieli się o tajnych rozmowach między kierowanym przez Steve’a Ballmera Microsoftem a jednym z największych koncernów medialnych świata, News Corp., kontrolowanym przez Ruperta Murdocha. W efekcie miałby on przenieść wszystkie linki do artykułów ze swoich gazet z Google’a do należącej do Microsoftu wyszukiwarki Bing. A Steve Ballmer, by mu jeszcze za to zapłacił. Mógłby powstać sojusz zdolny zachwiać nienaruszoną pozycją Google’a w świecie internetu. Dla świata biznesu, zwłaszcza mediów i technologii, to informacja tej wagi, jakby w czasach zimnej wojny wyszło na jaw, że Związek Radziecki namawia Wspólnotę Europejską do paktu przeciwko USA.
Krok News Corp. i Microsoftu to efekt toczącej się od wielu miesięcy medialnej wojny, w której Murdoch, popierany przez innych wydawców prasy na świecie, zarzuca serwisom internetowym z Google’em na czele, że okradają spółki prasowe z artykułów i zdjęć. I czerpią z tego kolosalne zyski, często kosztem umierających gazet. Dotychczas kończyło się tylko na słowach. Tym razem News Corp. zyskał potężnego sprzymierzeńca. Microsoft to wielki gracz na rynku technologii, który ma własne porachunki z Google'em. Wykorzystując wojnę wydawców, chciałby ubić własny interes. To kolejna faza jednego z najciekawszych sporów biznesowych XXI wieku, którego efekty obchodzić powinny każdego z nas. Od wyników tej wojny zależy bowiem, w jaki sposób będziemy korzystać w przyszłości z internetu i co w nim w znajdziemy. A wyrażając się precyzyjniej – co użytecznego i wartościowego będziemy mogli w nim znaleźć zupełnie za darmo.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!