Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Pijana dźgnęła córkę. Grozi jej dożywocie

2009-12-11 | Ostatnia aktualizacja: 21:00 | Komentarze: 0 | skomentuj
Pijana dźgnęła córkę. Grozi jej dożywocie

Pijana dźgnęła córkę. Grozi jej dożywocie / Inne

Od ośmiu lat więzienia do dożywocia grozi matce, która zamroczona alkoholem pchnęła nożem swoją czteroletnią córkę. Ciężko ranną dziewczynkę na szczęście udało się uratować. Kobiecie zawieszono prawa rodzicielskie. Teraz odpowie za usiłowanie zabójstwa. Jest już akt oskarżenia.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Małgorzacie W. zarzucono usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała swego dziecka. Podczas procesu będzie jej za to groziła kara od ośmiu lat więzienia aż po dożywocie - informuje prokurator Romuald Basiński z częstochowskiej prokuratury okręgowej.

Czteroletnia Julia, którą w czerwcu próbowała zabić matka, dzięki szybkiej pomocy lekarzy wróciła już do zdrowia. Opiekuje się nią ojciec, pomaga mu babcia. W sierpniu sąd rodzinny zawiesił prawa rodzicielskie Małgorzaty W. Jeśli kobieta zostanie skazana, prokuratura wystąpi o całkowite ich zniesienie.

Według Basińskiego, nie wydaje się możliwe, by matka mogła odzyskać prawa do swej córki. Kobietę badali psychiatrzy - nie stwierdzili okoliczności znoszących jej poczytalność w chwili zdarzenia. "Wszystko wskazuje na to, że doszło do próby samobójstwa rozszerzonego" - wyjaśnił prokurator Basiński.

Według prokuratury, podłożem tragedii był problem alkoholowy 33-letniej matki Julii. Kobieta, która ukrywała go, a jednocześnie nie potrafiła sobie z nim poradzić, po pijanemu postanowiła popełnić samobójstwo, najpierw odbierając życie swemu dziecku.

W niedzielę 28 czerwca kobieta była w domu sama z Julią, od rana piła alkohol. Jej partner, kierowca ciężarówki, przebywał akurat za granicą. Wieczorem matka zadała dziecku jeden silny cios - w okolice klatki piersiowej. Zaraz potem uświadomiła sobie, co zrobiła, zmieniła zdanie i chcąc ratować dziecko - zadzwoniła po straż miejską.

Dyżurny strażnik wezwał pogotowie i policję. Dziewczynka w bardzo ciężkim stanie trafiła na oddział intensywnej opieki medycznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego imienia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. W pierwszych dniach po tragedii utrzymywana była w śpiączce, przechodziła poważną infekcję płuc.

Małgorzata W. od czasu zatrzymania w czerwcu przebywa w areszcie.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «