Sieciowe odkrycie 2009 roku? Demotywatory
Przepis na demotywator jest prosty: bierzemy ilustrację i okraszamy ją podpisem, który całkowicie zmienia znaczenie fotografii. Całość ma podważać wymowę oficjalnych lub dobrze znanych sytuacji. Internetowy żart ma szokować, śmieszyć i wytrącać z równowagi.
- PiS robi własną Naszą-klasę
- Mądrzył się w sieci i popracuje w serialu
- Młodzi siecioholicy częściej się kaleczą
- Facebook jak na dłoni w kinach już za rok
- Coraz bliżej do e-biblioteki
- 10 najważniejszych odkryć roku 2009
- Internet będzie tańszy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeśli korzystacie z internetu, jest spore prawdopodobieństwo, że natknęliście się na otoczone czarną obwódką zdjęcie z cynicznym, prześmiewczym lub prowokującym podpisem. Na przykład: fotografia polskiej reprezentacji z podpisem "Nam strzelać nie kazano". Albo zdjęcie Donalda Tuska wręczającego medal polskiemu dwumetrowemu siatkarzowi z komentarzem: "Premier w końcu zrozumiał punkt widzenia prezydenta".
Jeśli nie wiecie, z czym do końca mieliście do czynienia, podpowiedź - właśnie widzieliście demotywatory, największe sieciowe odkrycie roku 2009. "W marcu odwiedzało nas dwa miliony osób miesięcznie, w październiku już 6 mln, a teraz pół miliona Polaków dziennie. Wygenerowaliśmy już 300 mln odsłon" - mówi DGP założyciel strony www.demotywatory.pl, który chce pozostać anonimowy. Dlaczego Polacy oszaleli na punkcie demotywatorów? I czemu mają służyć te obrazki?






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!