Szwed zamieszany w kradzież napisu z Auschwitz
W kradzież symbolicznego napisu "Arbeit macht frei" znad bramy hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz był zamieszany Szwed. Jego udział w skandalicznym przestępstwie jest pewny, ale policja jeszcze nie wie, czy to on dał zlecenie, czy jest tylko kolejnym pośrednikiem.
- "Arbeit macht frei" ukradli kryminaliści
- Są zarzuty za kradzież "Arbeit macht frei"
- Tak złodzieje zniszczyli "Arbeit macht frei"
- Zegarki od premiera za tablicę z Auschwitz
- Trzej strażnicy z muzeum zawieszeni
- Tyle złodzieje mieli dostać za tablicę
- Pieniądze za tablicę miały iść na zamach?
- Na Facebooku potępiają kradzież w Auschwitz
- Pocięli napis z Auschwitz na kawałki
- "Premier kieruje akcją ścigania złodziei"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Złodzieje tablicy z napisem "Arbeit macht frei" mieli dostać od 10 do 30 tysięcy euro na głowę. Po kradzieży gang jechał na północ Polski, by dostać się na prom do Szwecji - informuje TVN 24. Z tego kraju bowiem pochodzi kolejna osoba zamieszana w kradzież. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, czy Szwed sam zlecił akcję, czy tylko pośredniczył w przekazaniu zlecenia od "kogoś jeszcze wyżej".
Kolejną nowością w sprawie jest informacja, że pociętego na trzy części napisu z obozu Auchwitz wcale nie znaleziono w lesie pod gałęziami i śniegiem. Łup był ukryty w fundamentach domu jednego ze złodziei. Tę kryjówkę zdradził sam jeden z przestępców.
Złodzieje usłyszeli już zarzuty. W ich zatrzymaniu bardzo pomogły policji informacje przekazywane po apelu w mediach. Najcenniejsze dla funkcjonariuszy sygnały zostaną nagrodzone finansowo.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!