Opat sprawdza się w biznesie
Tu nie chodzi o walkę, tu chodzi o równowagę. Tu nie chodzi o oświecenie, tu chodzi o równowagę. Tu nie chodzi o równowagę...' – brzmi jedno z haseł mnichów z prowincji Henan. Zagmatwane? Wielu ludzi spoza Shaolin podsumowuje: Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze.
- Jak trenują wojowniczki
- Kup słynną szkołę sztuk walki
- Reality show z klasztoru Shaolin
- Tańczący z mieczami na festiwalu w Hawanie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Budowa luksusowych hoteli, wynajmowanie mnichów na pokazy, własna strona aukcyjna w internecie i zastrzeżenie marki Shaolin – to kolejne kroki na drodze do komercjalizacji klasztoru, w którym przez setki lat kontemplowano nauki Buddy i rozwijano kung-fu. Choć niedawne informacje o wejściu Shaolin na giełdę zostały zdementowane, znakomicie wpisują się w politykę władz sławnego monasteru.
Opat z dyplomem MBA
'Shaolin należy do całego narodu i nikt nie może w pojedynkę decydować o jego losie. Zaś zarabianie pieniędzy na klasztorze jest sprzeniewierzeniem się buddyjskiej tradycji, która za nim stoi' – grzmiał na łamach Tianjin Ribao znany publicysta Zhou Fankai. Co go tak rozwścieczyło? 11 grudnia media podały wiadomość, że mnisi szykują się do emisji akcji o wartości 1 mld juanów (430 mln zł). W tym celu miasto Dengfeng, gdzie mieści się klasztor, miało utworzyć spółkę joint venture z zarejestrowaną w Hongkongu turystyczną agencją China Travel Service. Ratusz miał wnieść do spółki zyski ze sprzedaży biletów. A to niebagatelna suma, bo rocznie zespół klasztorny odwiedzają 2 mln turystów, którzy zostawiają tu 150 mln juanów (65 mln zł) za same tylko bilety. Emisja akcji miała zostać przeprowadzona w 2011 roku.
– Shaolin jest świątynią; jak może wejść na rynek? – pytał urzędnik z ratusza w 630-tysięcznym Dengfeng, zaś jego burmistrz przekonywał, że choć spółka powstanie, to jednak w jej skład nie wejdą zabudowania klasztorne. W myśl chińskiego prawa organizacje zajmujące się ochroną zabytków nie mogą się zajmować działalnością gospodarczą. Media zwęszyły szwindel. Pojawiły się podejrzenia, że ktoś chce w ten sposób wyprowadzić z Shaolin duże pieniądze.
>>>Czytaj dalej>>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!