Polański przemówił. Jest zaskoczony i dziękuje
Od sąsiadów, od Szwajcarów, z całego świata docierają do mnie wyrazy sympatii i wsparcia. Chciałbym na nie odpowiedzieć, ale to niemożliwe, bo jest ich zbyt wiele - to przesłanie listu otwartego, który Roman Polański wysłał do swego przyjaciela. To pierwsze publiczne wystąpienie reżysera od momentu aresztowania.
- Polański wyszedł, ale nie do domu
- Polański powalczy o Złotego Niedźwiedzia
- Polański wygrał. Dostanie 16 tysięcy euro
- Adwokaci: Nie ścigajcie Polańskiego
- Polański z obrożą przyjechał do domu
- Polański pozywa. Chce 40 tysięcy euro
- Co żona Polańskiego robi w Warszawie?
- Polański jeszcze poczeka na ekstradycję
- Strażnicy byli dla Polańskiego jak służba
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
List został przekazany agencji France Presse, a także opublikowany w trzech językach w internecie na stronie internetowej "La Règle du Jeu", pisma wydawanego przez adresata i jednocześnie przyjaciela Polańskiego, filozofa Bernarda Henri Lévy.
Reżyser przyznał w liście, że jest zaskoczony liczbą wyrazów sympatii i wsparcia, jakie docierały do niego, gdy był w więzieniu w Winterthur i teraz, gdy jest w swym domu w Gstaad. Maile i listy przychodziły i przychodzą od sąsiadów, mieszkańców całej Szwajcarii, a także z całego świata. "Chciałbym, aby każdy z nich wiedział, jak wielką otuchę daje słyszeć co rano, odbierając pocztę, ten szum ludzkich głosów i solidarności, gdy jest się zamkniętym w celi" - napisał Polański. Zapewniał, że było to dla niego "w najmroczniejszych momentach" źródło nadziei.
"Chciałbym wszystkim odpowiedzieć. Ale to niemożliwe, jest ich za dużo" - pisał do przyjaciela reżyser i prosił o radę, jak odwdzięczyć się za okazane wsparcie. Zdecydował też, by upublicznić ten list. Wszystkim tym, którzy go wspierali, Polański życzył też wesołych świąt.
Polański został zatrzymany 26 września na lotnisku w Zurychu na podstawie wydanego w 2005 roku międzynarodowego nakazu aresztowania. Wymiar sprawiedliwości USA zarzuca mu, że w roku 1977, w willi aktora Jacka Nicholsona w Hollywood, uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Gailey.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!