"Kryzys niczego nas nie nauczył"
"Wmówiono nam, że kochamy zakupy. Zamiast wykorzystać to, że kryzys zmusza do zmiany przyzwyczajeń, rząd i biznes zachęcają do konsumpcji, wierząc, iż rosnąca sprzedaż może nas wyciągnąć z zapaści. A tylko odejście od konsumpcjonizmu może rozwiązać problemy" - mówi Benjamin Barber, znany filozof z USA.
- Barber: W walce Clinton i Obamy przegra McCain
- "Kapitalizm nie działa" - protestowali Londyńczycy
- "Obama skończy epokę wojen"
- Jakie akcje przyniosą zyski w 2010 roku?
- Dla Obamy Polska nie istnieje
- W tym roku nie będzie wyprzedaży
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
ANNA MASŁOŃ: Kiedy patrzy się na tłumy, które szturmowały galerie handlowe zarówno przed świętami, jak i w czasie wyprzedaży, można uwierzyć, że kryzys gospodarczy mamy już za sobą. Czy rzeczywiście?
BENJAMIN BARBER*: Ogólnoświatowy kryzys miał na nas olbrzymi wpływ i w dalszym ciągu odczuwamy jego konsekwencje. I chociaż w USA wzrasta popyt, moi rodacy kupują mniej niż przed recesją, rzadziej wybierają się do sklepów, a jeśli już, to decydują się na tańsze produkty. Poza tym mimo niekorzystnego oprocentowania więcej oszczędzają. A jeszcze w 2008 r. wydawaliśmy więcej, niż odkładaliśmy. Zresztą sam często podkreślałem, że nie wydaje mi się, abyśmy tak bardzo lubili zakupy. Po prostu wmówiono nam, że kochamy je ponad życie. I zamiast wykorzystać to, że kryzys może zmusić nas do zmiany przyzwyczajeń, zarówno rząd, jak i biznes zachęcają obywateli do konsumpcji, wierząc, iż tylko rosnąca sprzedaż może nas wyciągnąć z gospodarczej zapaści. Chociaż tylko odejście od konsumpcjonizmu może na dłuższą metę rozwiązać problemy. Ludzie wiedzą, że pieniądze szczęścia nie dają, ale rynek przekonuje, że szczęście można kupić.
Spodziewał się pan, że prezydentura Baracka Obamy przyniesie zmiany?
Barack Obama wzywał wyborców do zmiany, Amerykanie byli na nią gotowi, ale nie wiązałem z jego wygraną wielkich nadziei. Chociaż jestem demokratą i głosowałem na niego, nie popierałem go. Wybór Obamy był ważny jako symbol w amerykańskiej historii konfliktu rasowego, teraz ten człowiek musi realnie rządzić. Jako prezydent USA, nie różni się wiele od George’a W. Busha, a Ameryka dziś nie odbiega tak bardzo od tej z końca 2008 r.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!