Według naszych informatorów może chodzić o otoczenie Tomasz Nowosada, jednego z członków tego gangu. Zirajewski obciążył go bowiem w trakcie śledztwa.

"Badamy wiele wątków, także ten dotyczący ewentualnych gróźb wobec Zirajewskiego" - mówi nam Zbigniew Niemczyk, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, który nadzoruje prace prokuratorów badających okoliczności śmierci świadka w sprawie zabójstwa byłego komendanta głównego policji gen. Marka Papały.

Zirajewski zmarł w niedzielę w szpitalu gdańskiego więzienia. Poniedziałkowa sekcja zwłok wykazała, że zgon spowodowały zakrzepliny, które zatamowały obie tętnice płucne gangstera. Gdańscy prokuratorzy badają teraz czy zator tętnic nie został wywołany lekami, które przedawkował kilka dni wcześniej.

We wtorek DGP ujawnił, że w więzieniu "Iwan" dostawał grypsy, z których wynikało, że jego żonie i dzieciom mogło grozić niebezpieczeństwo. Według "Uwagi" TVN Zirajewski informował współpracujących z nim policjantów o groźbach pod adresem jego siostry. Dlatego - jak ujawniliśmy - policjanci rozpracowujący sprawę zabójstwa gen. Papały uważają, że Zirajewski zaplanował ucieczkę, by chronić swoich najbliższych. Mimo że do końca wyroku zostało mu mniej niż cztery lata.

Od śmierci "Iwana", gdańscy prokuratorzy przesłuchali już 60 świadków. Zeznania złożyli funkcjonariusze Służby Więziennej, częściowo personel medyczny, inni więźniowie, którzy mieli kontakt z Zirajewskim, a także jego rodzina mówi prokurator Niemczyk. Dodał, że prokuratorzy mają też dokumentację lekarską Zirajewskiego. Chodzi m.in. o wyjaśnienie, jakie dokładnie leki dostawał Zirajewski i jak wpłynęły one na stan jego zdrowia.

Ale prokuratorzy przeprowadzili też pierwsze przeszukania. U kogo? Tego Niemczyk nie chciał zdradzić. "Dobro prowadzonego śledztwa nie pozwala mi wyjawić szczegółów. Na przykład tego u kogo były przeszukania, jaki był ich cel i jakie rezultaty. Ale efekty naszego śledztwa już są bardzo interesujące" - opowiada zastępca prokuratora apelacyjnego w Gdańsku.

Dlaczego służba więzienna pozwoliła by Zirajewski miał dostęp m.in. do leków nasennych? Dlaczego nie wszczęto śledztwa 28 grudnia, gdy na skutek ich przedawkowania "Iwan" został odwieziony do Pomorskiego Centrum Toksykologii, gdzie go odtruto? Na te pytanie minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski nie chciał konkretnie odpowiadać. "Gdzieś doszło do błędu lub błędów wśród funkcjonariuszy służby więziennej" - mówił jedynie. Dodał, że w sprawie Zirajewskiego jest "bardzo wiele znaków zapytania". I dlatego powołał aż trzy zespoły, które wyjaśniają zagadkową śmierć świadka: specjalny zespół resortu sprawiedliwości, który do piątku ma przedstawić pierwsze ustalenia, zespół oskarżycieli z gdańskiej prokuratury okręgowej oraz grupę kontrolną Centralnego Zarządu Służby Więziennej.