Obrońca Romana Polańskiego Chad Hummel zwrócił się do sądu w Los Angeles, aby wyrok w sprawie reżysera został wydany zaocznie. Wniosek jest reakcją na grudniową sugestię sądu apelacyjnego w Kalifornii, że istnieją możliwości przełamania impasu w sprawie Polańskiego.

Słynny reżyser przyznał się w 1978 roku do seksu z trzynastolatką, po czym zbiegł z USA przed wydaniem wyroku przez sąd. We wrześniu został aresztowany w Zurychu na mocy wydanego w 2005 roku międzynarodowego nakazu aresztowania. Obecnie przebywa w areszcie domowym w Szwajcarii w oczekiwaniu na orzeczenie w sprawie ewentualnej ekstradycji do USA.

Trzyosobowy zespół sędziowski odrzucił wówczas wniosek Polańskiego o umorzenie sprawy i skrytykował go za ucieczkę z USA w 1978 roku. W 77-stronicowym orzeczeniu zasugerował jednak, żeby Polański złożył wniosek o proces zaoczny, albo zrezygnował ze sprzeciwu wobec ewentualnej ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, wrócił do tego kraju i stanął przed sądem, co najpewniej nie skończyłoby się dodatkową karą więzienia.

Także sędzia Peter Espinoza zasugerował, że powrót Polańskiego do USA jest jedną z możliwości doprowadzenia sprawy do końca.

W grudniowym orzeczeniu sąd apelacyjny w Los Angeles przyznał również, że w sprawie Polańskiego w 1978 r. naruszono normy prawne, co należy zbadać, ale nie zgodził się na jej umorzenie z tego powodu.