"Płacąc abonament oglądasz filmy i programy w całości" - informuje od kilku tygodni telewizja publiczna. Wyraźnie sugeruje w ten sposób widzom, że jeśli nie zapłacą abonamentu, to zafunduje im koszmar znany od lat ze stacji komercyjnych, które bezlitośnie szatkują reklamami każdy niemal program.

TVP, która po 11 miesiącach 2009 roku miała 104 mln złotych straty, walczy teraz o każdy grosz. Zwłaszcza, że już blisko połowa gospodarstw domowych w Polsce nie płaci abonamentu. Średnio każde z nich jest winne radiu i telewizji ok. 600 złotych. Okazuje się jednak, że w tym samym czasie, gdy do płacenia abonamentu namawiają widzów czołowi prezenterzy publicznych stacji, popularni aktorzy serialowi czy znani, artyści władze telewizji łatają dziurę w budżecie upychając program coraz większą liczbą reklam. Z danych AGB Nielsen Media Research wynika, że w 2009 roku TVP1 pokazała prawie 900 godzin reklam, a TVP2 wyemitowała ich 864 godziny. To odpowiednio 146 i 108 godzin więcej niż w 2008 roku.

Jeśli zaś porównać dane z ostatnich 10 lat wówczas okazuje się, że czas poświęcany na przerwy reklamowe wydłużył się niemal trzykrotnie. "Telewizja publiczna wybrała najkrótszą drogę do zwiększania swoich przychodów. Dopycha <kolanem> ramówkę, kombinując tak, żeby się w niej zmieściło jak najwięcej bloków reklamowych. Widzom może się to nie podobać, ale to przecież najłatwiejsza do obrony taktyka. Zawsze przecież można oskarżyć rządzących, że to ich działania przyczyniły się do spadku wpływów z abonamentu i dlatego TVP jest zmuszona radzić sobie inaczej" - ocenia Jakub Bierzyński, analityk rynku mediów z Omnicom Media Group. Zaznacza jednak, że wszystko odbywa się w granicach prawa.

Telewizja publiczna nie chciała skomentować swojej reklamowej strategii. W odróżnieniu od komercyjnych stacji TVP ma ustawowy zakaz przerywania programów reklamami, ale w ciągu ostatnich lat stara się omijać te zapisy. Programy są krótsze, czasem dzielone sztucznie na części, jak np. "Gwiazdy tańczą na lodzie" czy ostatnia transmisja sylwestrowej imprezy telewizyjnej Dwójki w Łodzi. "TVP ma jeszcze pewne pole manewru, my od kilku lat wykorzystujemy niemal 100 procent swoich zasobów" - mówi Stanisław Janowski, szef reklamy w Polsacie.

Działania TVP już przyniosły rezultaty: w zeszłym roku wzrost przychodów z reklam zanotowała tylko telewizja publiczna. TVP1 zarobiła ponad 250 mln zł więcej niż rok wcześniej, Dwójka zaś - 150 mln złotych. Wpływy reklamowe Polsatu spadły w tym czasie o 160 mln zł, a TVN o 73 mln złotych (dane cennikowe, bez rabatów).