Imperium Królów sprzedane za bezcen
Rodzina Królów sprzedała swoje imperium. Jego perła w koronie, czyli tygodnik "Wprost", poszedł za 8 mln zł. To niewiele, biorąc pod uwagę, że w 2008 roku, gdy właściciel wydawnictwa sondował rynek, padła ponoć kwota 200 mln zł. Skąd więc tak niska cena?
- Rydzyk: Kiedyś myślałem być lekarzem
- Spółka Point Group kupiła tygodnik "Wprost"
- Jak kupowano "Wprost", czyli kulisy targów
- Palikot, Arłukowicz i Dorn we "Wprost"
- "Przekrój" ma nową szefową
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nic się nie zaczyna z Nowym Rokiem, nic się nie kończy" - pisze w swoim felietonie Marek Król w ostatnim numerze Wprost. Ale nie ma racji, bo to właśnie rok 2010 rozpoczyna nowy etap w życiu tygodnika, którym przez lata kierował i który wydawał.
Rodzina Królów sprzedała swoje imperium. Jego perła w koronie, czyli tygodnik Wprost, poszedł za 8 mln zł. To niewiele, biorąc pod uwagę, że w 2008 r., gdy właściciel wydawnictwa sondował rynek, padła ponoć kwota 200 mln zł. Skąd więc tak niska cena? Wprost popadł w długi (w 2008 r. spółka przyniosła 6,53 mln zł straty, a w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy ubiegłego roku strata wyniosła 4,5 mln zł), traci czytelników (średnia sprzedaż wynosiła 102,1 tys. egzemplarzy, w ciągu roku sprzedaż spadła o blisko 9 proc.), nie udało się poszerzyć imperium o inne tytuły (sprzedano Panią, zamknięto BusinessWeek, padł też plotkarski Wprost Light). Ponadto ma na koncie kilka przegranych procesów, które jeśli się uprawomocnią, będą słono kosztować. Poszukiwania inwestora kilka miesięcy temu stawały się coraz bardziej gorączkowe. Pracownicy tygodnika podczas redakcyjnej wigilii dowiedzieli się, że rozmowy się finalizują. Tuż przed sylwestrem dobito targu.
80 proc. udziałów w Agencji Wydawniczo-Reklamowej Wprost kupiło pomniejsze wydawnictwo, które drukuje magazyny dla studentów, Film i Machinę. Jak podał w środę branżowy portal Press, plan rozwoju pisma ma przygotować Jacek Rakowiecki, obecny naczelny Filmu. - Wydawca poprosił mnie jedynie jako szefa nowych projektów, żebym zastanowił się nad scenariuszem dla tygodnika: jaki ma być jego kształt, skład redakcji, kiedy wprowadzać zmiany - mówi Rakowiecki. To on jest też brany pod uwagę jako kandydat na redaktora naczelnego tygodnika.
Nowy wydawca nie zdradza na razie swoich planów. Prezes Platformy Mediowej Point Group Michał Lisiecki dopiero w przyszłym tygodniu ma się spotkać z zespołem. Ale jedno jest pewne - kończy się etap w historii kontrowersyjnego pisma.
Chichot laleczki Chucky
Wprost zaczynał jako niszowe czarno-białe pisemko znane jedynie w Wielkopolsce. To Marek Król, były sekretarz KC PZPR, zrobił z niego jeden z najbardziej liczących się ogólnopolskich tygodników politycznych. Do Wprost przyszedł w 1984 r., pięć lat później został jego redaktorem naczelnym. Na pierwszym spotkaniu z zespołem wyjął Newsweeka i Time’a, mówiąc: - Panowie, to musi jak najszybciej właśnie tak wyglądać.
Droga do tego była daleka. Król w jednym z wywiadów opowiadał o spotkaniu z niemieckim wydawcą. - Bardzo mi się podoba wasze pismo, ale dlaczego odbijacie je na ksero - dziwił się Niemiec. Wprost jednak szybko zaczął piąć się do góry. Gdy główny konkurent - Polityka - raził gazetowym wielkoformatowym wydaniem, Wprost miał już kolorowe okładki, rosły nakład i liczba stron. - Jako jedni z pierwszych w Polsce zaczęliśmy drukować kolorowe reklamy, które były rozchwytywane przez klientów - mówi Bartłomiej Leśniewski, który w tygodniku przepracował 15 lat.
Król był założycielem, prezesem zarządu i głównym udziałowcem AWR Wprost. W połowie lat 90. przejęła ona tygodnik, a w 1999 r. ostatecznie rozliczyła się z komisją likwidacyjną zarządzającą majątkiem RSW, która wydawała Wprost w latach 80. Potem nastąpił podział majątku dotychczasowych właścicieli. Siedzibę agencji i redakcji tygodnika przeniesiono z Poznania do Warszawy, do wieżowca Millenium Plaza, nazywanego przez pracowników "toitoiką" (drugi główny udziałowiec Lech Kruszona przejął drukarnię i nieruchomości w Poznaniu). Po 10 proc. udziałów AWR Wprost należało do żony Marka Króla Pauliny i syna Amadeusza.
Czytaj dalej...






















~KG2011-01-04 15:36
Zastanawiam się nad tym,czy jest troche
sfrustrowany.P.Marku trochę luzu
i tak jest pan zabójczo przystojny.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!