Urban obraził papieża. Polska się spowiada
Polski wymiar sprawiedliwości musi wytłumaczyć się z grzywny, którą nałożono na Jerzego Urbana za obrazę Jana Pawła II, gdy ten umierał. Trybunał w Strasburgu pyta, czy skazanie Urbana nie tłamsi wolności słowa. W końcu Urban "jedynie" apelował do "żywego trupa", by "chorował z godnością".
- "Rozkaz zabicia papieża przyszedł ze Wschodu"
- Palikot: Kaczyński molestował seksualnie
- Kurtyka wściekły za cenzora w IPN
- "Rząd się wyżywi. Urban był prorokiem!"
- Oleksy pozywa "Wprost" za brzytwę
- Włoska gazeta broni, niemiecka krytykuje Jaruzelskiego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trybunał w Strasburgu pyta Polskę, czy skazanie Jerzego Urbana na 20 tys. zł grzywny za znieważenie głowy innego państwa - papieża Jana Pawła II - nie stanowi naruszenia wolności słowa,
gwarantowanej przez Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
W sierpniu 2002 roku Urban napisał artykuł pt. "Obwoźne sado-maso" zamieszczony w "Nie" tuż przed pielgrzymką papieża do Polski. Urban pisał w nim m.in.:
"Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź". Urban nazwał też papieża m.in. "Breżniewem Watykanu", "żywym
trupem" i "sędziwym bożkiem".
Po doniesieniach czytelników stołeczna prokuratura oskarżyła Urbana o znieważenie papieża jako głowy obcego państwa, Watykanu.
W styczniu 2005 r. Sąd Okręgowy w Warszawie niejednogłośnie skazał Urbana na grzywnę, podkreślając, że wolność słowa nie ma charakteru absolutnego, a krytyka osób publicznych nie może
naruszać ich czci. Za zbyt surową sąd uznał zarazem żądaną przez prokuraturę karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Sam Urban mówił po wyroku o "sklerykalizowaniu wymiaru
sprawiedliwości".
W marcu 2006 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację obrony, uznając, że Urban znieważył papieża "umyślnie i świadomie". Uznał, że Urban nie tylko przekroczył
granice dozwolonej krytyki, ale naruszył też Kartę Etyki Mediów oraz prawo prasowe, które zakazuje dziennikarzom używania sformułowań godzących w godność innych osób.
Sądy podkreślały, że sprawa jest precedensowa, bo nigdy nie było w Polsce procesu o znieważenie papieża. Po analizie norm prawnych obowiązujących w Watykanie sądy - wbrew stanowisku obrony
- uznały, że zachowana jest zasada wzajemności: czyli, że w Państwie Watykańskim jest ścigane przestępstwo znieważenia głowy obcego państwa, np. Polski (tylko wtedy można ścigać
znieważenie głowy Państwa Watykańskiego w Polsce).
Urban nie składał kasacji. W 2006 roku złożył skargę do Trybunału w Strasburgu.
Trybunał pyta Polskę także, czy Jerzy Urban wyczerpał wszystkie dostępne środki odwołania w Polsce. Informacja o pytaniu skierowanym do Polski znalazła się na stronach internetowych
Trybunału.
To pierwszy prawomocny wyrok wobec Urbana, choć nie pierwszy jego kontakt z wymiarem sprawiedliwości. W 1992 r. "Nie" wydrukowało akta SB z 1959 r. na temat agenta o kryptonimie
Zapalniczka, którym miał być Zdzisław Najder, w latach 80. szef sekcji polskiej Radia Wolna Europa, a w 1992 r. - szef doradców premiera Jana Olszewskiego. W 1996 r. sąd skazał za to Urbana na
rok więzienia w zawieszeniu. Sprawa po apelacji wróciła do prokuratury, która w 1997 r. umorzyła śledztwo.
Na początku lat 90. Urbanowi zarzucono też rozpowszechnianie pornografii (chodziło o zdjęcie kobiecych narządów płciowych w "Nie"). Postępowanie umorzono ze względu na
"znikomą szkodliwość społeczną czynu".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!